Ława przysięgłych 2003

Runaway Jury

Wdowa po ofierze strzelaniny wytacza proces potężnej korporacji producentów broni, obarczając ich winą za śmierć męża. W bezprecedensowym procesie, gra toczy się o miliony dolarów. Bezwzględny konsultant strony pozwanej (Gene Hackman) nie cofnie się przed niczym, aby umiejętnie dobierając przysięgłych, manipulując nimi,… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 9 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

John Cusack
jako Nicholas Easter
Jeremy Piven
jako Lawrence Green
Gene Hackman
jako Rankin Fitch
Dustin Hoffman
jako Wendell Rohr
Rachel Weisz
jako Marlee
Cliff Curtis
jako Frank Herrera
Bruce McGill
jako Sędzia Harkin
Nick Searcy
jako Doyle
Stanley Anderson
jako Henry Jankle
Bruce Davison
jako Durwood Cable

Fabuła

Wdowa po ofierze strzelaniny wytacza proces potężnej korporacji producentów broni, obarczając ich winą za śmierć męża. W bezprecedensowym procesie, gra toczy się o miliony dolarów. Bezwzględny konsultant strony pozwanej (Gene Hackman) nie cofnie się przed niczym, aby umiejętnie dobierając przysięgłych, manipulując nimi, przeciągnąć ich na swoją stronę i zapewnić swym mocodawcom korzystny werdykt. Tymczasem okazuje się, że w skład samej ławy wchodzi zręczniejszy od niego manipulator (John Cusack), który ma do wygrania swoją własną sprawę. Finał zaskoczy wszystkich... opis dystrybutora

Gatunek
Thriller, Dramat
Słowa kluczowe
krew, korupcja, sąd, zaskakujące zakończenie zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2004-03-26 (kino), 2003-10-09 (świat), 2004-09-08 (dvd)
Dystrybutor
Imperial - CinePix
Kraj produkcji
USA
Czas trwania
127 minut
Budżet
60 000 000 USD

Recenzje

Pieniądz rządzi światem... i filmem Fledera 6
  • 2008-07-26
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

O tym, że Stany Zjednoczone nie są i nigdy nie były krajem prawa i sprawiedliwości wiemy nie od dziś. Korupcja i manipulacja wyrokami sądowymi ma zresztą miejsce wszędzie tam, gdzie zagrożone są interesy kogoś bardzo wpływowego. Ktoś kiedyś powiedział, że pieniądz kręci światem. Światem przedstawionym w filmie Gary'ego Fledera (Kolekcjoner, Nikomu ani słowa) również. Oto bowiem mamy dzisiaj sytuację, w której zaufanie szarych obywateli do władzy i organów państwowych jest mocno nadszarpnięte. Obraz Fledera, zrealizowany na podstawie powieści Johna Grishama nie pozwala nam go odzyskać, przeciwnie - umacnia nas w przekonaniu, że "góra" może wszystko, a walka z nią przy pomocy uczciwych metod jest pozbawiona na dłuższą metę szans powodzenia.

Ława przysięgłych opowiada historię pewnego ważnego (bo mogącego stworzyć precedens) procesu. Wielka korporacja zajmująca się produkcją broni, została oskarżona o spowodowanie śmierci pracownika biura maklerskiego. Jego żona domaga się wielomilionowego odszkodowania. Na przeciwko siebie stają dwaj wybitni prawnicy. Interesy wdowy reprezentuje uczciwy i oddany sprawie Wendall Rohr (Dustin Hoffman). Ale tak naprawdę o decyzji ławy przysięgłych ma zadecydować ktoś zupełnie inny. Oskarżony szef firmy korzysta z usług bezwzględnego konsultanta Rankina Fitcha (Gene Hackman), który dzięki zaawansowanej technice i grupie podporządkowanych mu najemników rozpracowuje słabe strony członków ławy. Po tej operacji wystarczy już tylko posłużyć się szantażem, groźbą, przekupstwem tudzież siłą, by zapewnić sobie przychylny głos, a w konsekwencji wyrok zgodny z oczekiwaniami oskarżonego. Wszystko idzie zgodnie z planem, dopóki Fitch nie usłyszy w słuchawce od nieznajomej kobiety (Rachel Weisz) słów: „Ława jest moja”. Problemem okazuje się być również jeden z członków ławy - Nick Easter (John Cusack), który zaczyna prowadzić własną grę...

Obraz Fledera zaczyna się całkiem interesująco. Ktoś zostaje zastrzelony, ale to jedynie pretekst do przedstawienia całej historii. Bez zbrodni nie byłoby procesu, bez procesu nie byłoby ławy przysięgłych, a ta właśnie (jak nietrudno się domyślić sądząc po tytule) jest tutaj najważniejsza. Jej członkowie to zwykli ludzie, nie jakieś aniołki, ale osoby mające swoje problemy, często skrywające tajemnice własnej przeszłości. O tym kim naprawdę jest Nick dowiadujemy się jeszcze w pierwszych kilkunastu minutach. Takie skonstruowanie fabuły pozwala widzowi skupić się wyłącznie na grze prowadzonej przez trzy strony, przy czym ta najuczciwsza (Hoffman) ma tutaj stosunkowo mało do powiedzenia (a już na pewno poza salą sądową). Całej reszcie zależy na pieniądzach, wygrywanych w bardziej lub mniej podstępny sposób. Oglądając ten film zastanawiamy się "kto kogo przechytrzy"? Kto z wojujących stron zostawi sobie na ostatnie chwile asa w rękawie, którego na końcu triumfalnie rzuci na sędziowski stół? Ot takie kino początkowo nawet nudne, ale z każdą minutą jakby żywsze, niosące ze sobą miejscami dawkę emocji, ale bez wyraźnego przesłania końcowego. Ten film zawiera w sobie zbyt wiele postaci, które nie zostały przedstawione do końca, jakby ktoś wahał się czy rozwinąć ich wątek, czy przedstawić tylko pobieżnie i na tyle na ile nakazuje to akcja. Tak nierozwinięta jest na przykład postać pomagającego oskarżycielowi Lawrence’a Geena (Jeremy Piven).

Oglądając Ławę przysięgłych mamy poważne problemy z utożsamieniem się z głównym bohaterem, którym chciał nie chciał wydaje się być Nick Easter. Nie jest to postać czysta moralnie. Ba… Nick i jego partnerka włączają się w całą korupcyjną machinę powodując, że w konsekwencji śledzimy rozgrywkę między dwiema stronami zła. Gdzieś w dali pozostaje natomiast wierzący w praworządność Rohr, a eskalacja znaczenia wartości, które wyznaje przychodzi w samiutkim już finale, w którym w dodatku nie miał on specjalnego udziału. Kilka zaskakujących zwrotów akcji, choć wyszło filmowi na dobre to nie może jednak naprawić nudy ziejącej z kamiennych twarzy bohaterów, braku emocji towarzyszących wewnętrznym zmaganiom ławników o ostateczny werdykt, a także wątpliwej pod względem zainteresowania widza, a tak misternie budowanej intrygi.

Zwolennicy ekranizacji prozy Grishama Firmy, Klienta, czy Raportu Pelikana z pewnością dostrzegą jak wiele do nich brakuje tej ekranizacji. Jest jednak kilka plusów, jak i całkiem spora grupa osób, której ten film może się podobać. Aktorsko najlepiej wypadł Hackman, zimna, wyrachowana, ale jednocześnie nieprzeciętnie inteligentna, stanowcza i mająca swój własny system wartości postać była jakby stworzona dla niego. Nieźle wypadła zdeterminowana, ale w rzeczywistości jakby niepewna swojego działania, które być może ją przerasta Rachel Weisz (jako Marlee). Przeciwnik (a w rzeczywistości przyjaciel) Fitcha – prawnik Rohr, grany jest przez Hoffmana nijako. Może to wina scenariusza, bądź powieści, która nie przeznaczyła mu większej roli w tej historii, a tym samym nie pozwoliła się wykazać. Może. Niestety o Johnie Cusacku nie da się powiedzieć niczego lepszego. Jedyne co pokazał, to zupełny brak zrozumienia odgrywanej przez siebie postaci, co sprawia, że my też jej nie rozumiemy. Muzyka, której twórcą jest Christopher Young tak jak cała reszta nie zapada specjalnie w pamięć. No może nie cała reszta. Kilka scen jest wręcz wybornych. Mam tu na myśli np. rozmowę Marlee z Fitchem w tramwaju, czy tego drugiego z Rohrem w toalecie. Te kilka scen jak i oryginalny (szkoda że nie wykorzystany dostatecznie dobrze) pomysł pozwalają wystawić filmowi jako taką ocenę, dokładnie taką, bo taka też jest Ława przysięgłych – jako taka – poprawna i nic poza tym.

Ławie przysięgłych brak jest czystości gatunkowej. Film zaliczany do dramatu sądowego nie jest nim w rzeczywistości. Lepiej pasowałoby określenie dramat pozasądowy. Chyba zabrakło w nim czegoś, co podbudowałoby całą akcję, iskry, która rozpaliłaby w nas ciekawość i zmobilizowała do zadawania sobie pytania „co będzie dalej?”. Tymczasem film odbiera się biernie, wygra „sprawiedliwość” w jasnym garniturze – dobrze, nie wygra pokonana przez korupcję, upadek systemu wymiaru sprawiedliwości i dwójkę sympatycznych młodych ludzi – też dobrze. Paradoksalnie nawet Fitchowi możemy podziękować za zdemaskowanie tego chorego systemu. I dziękujemy podobnie jak panu Flederowi za jedyne 127 minut filmu… a pieniądz dalej będzie kręcił światem…

1 z 2 osoby uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 3

Avatar square 200x200

Papa28 2010-04-25 9

Z opóźnieniem, ale świetny. – Polecam

Magic 2008-03-21 8

Runaway Jury – Nie zawsze gwiazdy gwarantują że obejrzymy dobry film, lecz nie tutaj. Sama obsada przyciąga do tego filmu. Może nie jest to film w którym obejrzymy jakieś nowe rozwiązania, motywy. Wydaje mi się że w dramacie sądowym nie można wymyślić nic nowego lecz dobrze zrobiony dramat może zaciekawić i wciągnąć. Cusack, Hackman, Hoffman żądzą na ekranie i tyle. 8/10

jacks 2007-10-10 7

7/10 – Ciekawy film z bardzo dobrą obsadą. Co prawda były lepsze filmy mające swą fabułę w sądzie jednak ten ma swój urok. Polecam na nudne wieczory.

Współtworzą