Louis to uroczy chłopczyk, ale jakoś mi nie pasuje do obsady na dłużej. To mógłby być niezły wątek na maksymalnie kilka odcinków, ale nie do końca sezonu. No, ale zobaczymy jak to się ułoży.
Szopki z adopcją dziecka ciąg dalszy. Zieeew. Nawet pojawienie się starych, fajnych postaci (m.in. Herba) nie uratowało odcinka. Końcówka przewidująca.
Ledwo Alan i Walden się pobrali, a Fiflak już zaczyna kombinować i korzystać z finansowych zasobów męża. Wątek z chytrym Alanem nudzi jak diabli. Pomysł z Lyndsey, która po raz kolejny chce wrócić do Alana idiotyczny.
Walden chce się ożenić z Alanem, żeby adoptować dziecko. Jeden z najgłupszych wątków wszystkich sezonów. Wchodzić w małżeństwo z taką finansową hieną (obojętnie z jakiego powodu). BTW Dziwne, że Walden nigdy nie słyszał o surogatkach.
"Dziewczyna w różowej sukience", czyli Alan jako Duckie… Wolę Ferrisa Buelerra. Odcinek w takim klimacie już był, tylko z Charliem – Alan nie martwi się, że straci kogoś bliskiego, tylko martwi się, że straci dach nad głową. Nic nowego.
Larry jest głupszy, niż ustawa przewiduje. Z kolei Alan znalazł bratnią duszę. Finansowo pasują do siebie jak ulał… a może jednak nie. Tak sobie jak na zakończenie 11. sezonu.
"Znalazłem firmę, która namierza stare samochody. Nazywa się – Stary, gdzie moja bryka." 😎 "Mieszkasz tu za darmo od 11 lat?" – to już tyle czasu minęło z Alanem/hieną…
Powrót psychiatrzycy. Walden przygruchał sobie babkę. Kolejna mu się narzuca. Alan udaje bogacza. Alan udaje alfonsa. Mało treści. Nudy.
Na początku ciekawy pomysł – klimaty "I love Lucy". Twórcy mogli poprowadzić cały odcinek w ten sposób. Żoną Ashtona Kutchera jest Mila Kunis i kto pojawia się gościnnie? Pytanie retoryczne. Gwiazdka wyżej za "Stary, tam jest twoja bryka."
Cieszyłam się, kiedy Amber Tamblyn weszła do obsady "Dwóch i pół", ale teraz mam wrażenie, że jej postać jest jak zapychacz, między nudnymi, albo niezłymi (czasami zdarzają się i takie) scenami… Duck!
Proszę czekać…