"Znalazłem firmę, która namierza stare samochody. Nazywa się – Stary, gdzie moja bryka." 😎 "Mieszkasz tu za darmo od 11 lat?" – to już tyle czasu minęło z Alanem/hieną…
Powrót psychiatrzycy. Walden przygruchał sobie babkę. Kolejna mu się narzuca. Alan udaje bogacza. Alan udaje alfonsa. Mało treści. Nudy.
Na początku ciekawy pomysł – klimaty "I love Lucy". Twórcy mogli poprowadzić cały odcinek w ten sposób. Żoną Ashtona Kutchera jest Mila Kunis i kto pojawia się gościnnie? Pytanie retoryczne. Gwiazdka wyżej za "Stary, tam jest twoja bryka."
Cieszyłam się, kiedy Amber Tamblyn weszła do obsady "Dwóch i pół", ale teraz mam wrażenie, że jej postać jest jak zapychacz, między nudnymi, albo niezłymi (czasami zdarzają się i takie) scenami… Duck!
Barry faktycznie w typie urody Jake’a. Używanie legendarnego "That’s what she said!" Michaela Scotta z "The Office" – profanacja. Alan udający Jeffa Strongmana zaczyna nudzić.
Wiem, że to komedia i niektóre żarty to cringe, ale Alan przechodzi samego siebie. Wstawki Waldena po hiszpańsku nawet mnie rozśmieszyły. "Z miłą chęcią bzyknąłbym Milę Kunis." – mina Kutchera…
"Alan, żegnaj…" – O ile zakład, że to jeszcze nie koniec tej relacji? Powrót Judith – nie wiem jaka była przyczyna tego, że Marin Hinkle przestała grać w "Dwóch i pół", ale nie wyglądała na zadowoloną z powrotu i gdzie się podział Herb?
Jak Lyndsey może zdradzać Larry’ego z kimś takim jak Alan? Końcówka widowiskowa, ale myślałam, że o ten balkon zadbał Enrique Iglesias. Widzowie "Dwóch i pół" skumają, o co mi chodzi.
Marty: "- Mogę uczynić twoją matkę praworządną kobietą? – Wątpię." – Myślałam, że Marty już dawno poprosił Evelyn o rękę. Przecież on jeszcze pamięta (albo i nie) czasy Charliego…
Dobrze, że Larry wrócił. Już myślałam, że scenarzyści o nim zapomnieli. Wątek z byłą pracownicą Waldena nudny jak cholera, jedyny plus to jego fan.
Proszę czekać…