Mężczyzna po pięćdziesiątce wiezie swojego syna żołnierza do odległej bazy wojskowej. Zatrzymują się, by zapalić papierosa, napić się kawy, zjeść slash i ruszyć dalej w serce pustyni. Tam się żegnają. Syn macha na pożegnanie i idzie do obozu, a ojciec jedzie do domu... ale coś go zatrzymuje po drodze: niepokój. Niepokój o los syna. Wraca po swoich śladach i siada pod dużym drzewem akacjowym, niedaleko ogrodzenia bazy. Nie rusza się stamtąd. Tak zaczyna się coś w rodzaju filmu drogi... filmu podróżniczego na parkingu. Ludzie przychodzą i odchodzą. A mężczyzna pozostaje pod drzewem. Czekając albo na dobre wieści, albo na prośbę o pokój. Kristo
Ogólne
Czy wiesz, że?
Pozostałe