Opowieść o prowincjonalnym miasteczku na Kielecczyźnie, jakich wiele w tym regionie. Miasto umiera, uciekają z niego mieszkańcy z nadzieją na lepsze jutro, nikt nie wraca z powrotem. Stare, opuszczone rudery, ludzie bez pracy wegetują na ławeczkach. Jedna piąta dorosłych poszukuje pracy. Jedynie prosperują niewielkie spółdzielnie rzemieślnicze: szewskie, stolarskie. Miasto odżywa tylko raz w tygodniu, w dzień targowy.