Głównymi bohaterami filmu są trzy pary: Mark i Janet, James i Leslie, oraz George i Evelyn z synem Michaelem. Przybyli oni do willi w odwiedziny. Lecz są nieświadomi tego, iż w podziemiach niedaleko willi, szalony profesor przeprowadza dziwne eksperymenty. Pewnego dnia uszkodził kamień starożytnej cywilizacji Etrusków, co było katastrofalne w skutkach. Uszkodzenie kamienia doprowadziło do uwolnienia złowrogiej mocy. Beztroską atmosferę przerwały żywe trupy, które zostały uwolnione przez maniakalnego profesora. Teraz wszyscy domownicy muszą walczyć o przetrwanie z krwiożerczymi zombie.
✯Horror & SF Scholar✯

„Cmentarzysko” to wyśmienita propozycja dla koneserów włoskiego horroru, ale również dla pasjonatów gatunku opowiadającym o zombiech. 8

Profesor Ayres (Raimondo Barbieri) prowadząc tajemnicze badania, posiadł wiedzę o pradawnym sekrecie etruskiego cmentarzyska, która ostatecznie doprowadziła go do zguby. Przed śmiercią do posiadłości zdążył zaprosić trzy pary [w tym jedną z antypatycznym dzieckiem Michaelem (Pietro Barzocchini)], które zaatakowane przez chmarę zombiech barykadują się w budynku, aby przetrwać noc.

Od dawien dawna nie widziałem filmu z tak niekonsekwentnie prowadzoną historią. Mówi się jedno, a robi drugie. W pewnym momencie zapomina się nawet, co i jak się mówiło. To prowadzi do absurdów w działaniach bohaterów. Gwoli wyjaśnień pewnych decyzji czy wątków widz pozostaje bez odpowiedzi. Edycja też bywa kapryśna. Najbardziej dostrzegalnym błędem montażowym jest scena, w której Janet (Karin Well) wpada we wnyki. Pomagający jej Mark (Gianluigi Chirizzi), którego aktorskie wolty są najuboższe z całej obsady, najpierw stara się otworzyć pułapkę, dopiero potem podchodzi do kobiety. Pomieszanie z poplątaniem. Niekiedy problem stanowi niezazębiająca się z obrazem muzyka. Anglojęzyczny dubbing to porażka, więc jeśli istnieje możliwość, to warto zwrócić się tylko ku włoskojęzycznej wersji.

Pozytywnych elementów jest kilka. Po pierwsze, wyśmienita praca kamery oraz dobór kadrowania (Gianni Marras, Andrea Bianchi). Zbliżenia na detal chodzącej po ciemnicy pokojówki czy choreografia bólu to solidne punkty techniczne. Podobnie wykorzystywanie kręcenia z tzw. ,,ręki" kreuje atmosferę paradokumentu. Wszelkie zabiegi są dawkowane w idealnych interwałach (np. dramatyzujące zwolnienie czasu), co przyczynia się do autentyzmu i bezpośredniości kreowanej przez twórców atmosfery grozy. Charakteryzacja to najmocniejszy aspekt filmu. Uwielbiam, kiedy trupy aranżowane są z przesadną, wręcz kampową, wizją. Proste łachy Etrusków wybudzonych z grobowego snu, ich gnijące części ciała, wypadające oczy, rany pełne larw, zbutwiałe habity. Uczta dla oczu. Chapeau bas dla Rosario Prestopino (między innymi odpowiedzialnego za efekty w produkcjach Dario Argento). To samo tyczy się scenografii. Piękne przestrzenie, bogato ozdabiane wnętrza, budujące tajemniczą atmosferę barwy (czerwienie, brązy, zgniła zieleń). Giovanni Fratalocchi (dyrektor artystyczny) drobiazgowo skonstruował tęgą bazę pod Le Notti del terrore.

Efekty specjalne (Gino de Rossi) są kolejnym dowodem solidności Cmentarzyska. Płynąca z ran „pacia” oraz rozbijanie głów truposzy ciężkim kamlotem to dwa szczegóły warte zapamiętania. Sceny wyjadania wnętrzności, jak na typowy włoski zombie-horror przystało, są po prostu krwawo dobre. Aczkolwiek jeśli miałbym być szczery, to zabrakło tryskającej z pękających głów posoki. Udźwiękowienie jest niczego sobie. Muzyka (Berto Pisano) idealnie wpasowuje się w klimat filmu. Na początku miałem pewne obiekcje ku cyfrowo-futurystycznym brzmieniom. Z czasem okazały się strzałem w dziesiątkę

Sama kwestia ustosunkowania bohaterów do sytuacji, o której opowiada historia zasługuje na osobny wątek (Piero Regnoli, Paola Villa). Dostrzegam w niej parafrazę bitew okresu rewolucji francuskiej. Zombie latają z kosami, kijami czy innymi utensyliami, atakując bogatą posiadłość. Lokatorzy zaś bronią swojej „Bastylii” z całych sił, starając się utrzymać grunt pod stopami. Sami „arystokraci” są niejako najeźdźcami, swego rodzaju obcym kolonizatorem wkraczającym na świętą ziemię zamieszkiwaną przez duchy pragnących spokoju tubylców. Samo gmeranie w archeologicznym rejestrze denatów w sposób inwazyjny odbiera im godność wyrywając ich ze snu.

Cmentarzysko to wyśmienita propozycja dla koneserów włoskiego horroru, ale również dla pasjonatów gatunku opowiadającym o zombiech. Ogrom współczesnych produkcji mogłoby się wiele nauczyć ze sztuczek technicznych tutaj zastosowanych. Poruszając silnie kontrowersyjne kwestie, jak kompleks Edypa, religijną hegemonię czy kolonializm, aspiruje do grona filmów o bogatym potencjale interpretacyjnym. Warto!

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie
Komentarze do filmu 2
Martyr 6

Dość ciekawa pozycja… – …jeśli ktoś lubi tego typu produkcje. Sporo się w nim dzieje i nie ma w zasadzie czasu na nudę. Miejscami jedynie zawodzi gra aktorska, ale da się to wytrzymać. Sporo sztucznej krwi i tanich efektów specjalnych. Porównując go z innymi produkcjami tego typu, wychodzi całkiem przyzwoicie. 6/10.

Asmodeusz 2

typowe – typowy włoski film o zombie, kiepskie efekty specjalne, ale za to durzo krwi i flaków, ja odradzam

Więcej informacji

Ogólne

Czy wiesz, że?

  • Ciekawostki
  • Wpadki
  • Pressbooki
  • Powiązane
  • Ścieżka dźwiękowa

Fabuła

Multimedia

Pozostałe

Proszę czekać…