Na układy nie ma rady 2017

Drobny przedsiębiorca Marek Niewiadomski ledwo wiąże koniec z końcem, usiłując spłacić długi i kredyty zaciągnięte na nowy biznes. Kiedy, ku rozpaczy Marka i jego małżonki, wszystkie życiowe plany – w tym wymarzone wakacje na Kanarach – zaczynają się sypać, mężczyzna otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Jest nią stanowisko… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 14 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Fabuła

Drobny przedsiębiorca Marek Niewiadomski ledwo wiąże koniec z końcem, usiłując spłacić długi i kredyty zaciągnięte na nowy biznes. Kiedy, ku rozpaczy Marka i jego małżonki, wszystkie życiowe plany – w tym wymarzone wakacje na Kanarach – zaczynają się sypać, mężczyzna otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Jest nią stanowisko drugiego wiceministra w jednym z państwowych resortów. Wraz z ciepłą posadką przychodzą wpływy i pieniądze, a także niezliczone propozycje korupcyjne i… matrymonialne. Czy stawiający pierwsze kroki w świecie biznesu i wielkiej polityki Marek okaże się uczciwym obywatelem, czy też swoimi wyborami potwierdzi gorzką regułę, że na układy nie ma rady. opis dystrybutora

Gatunek
Komedia, Obyczajowy

Szczegóły

Premiera
2017-09-08 (kino)
Dystrybutor
Kino Świat
Wytwórnia
Combat Films
Kraj produkcji
Polska
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
113 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 5 wiadomości

Recenzje

Na układy nie da rady to czasami śmiesznawy, ale nie film, a zestaw gagów, gdzie inspiracją nie było kino, a raczej kabarety. 1

Kulejemy w Polsce jeżeli chodzi o rasowe komedie, które by zgrabnie szły za rękę z wiarą w widza myślącego. Target w jaki trafiają zazwyczaj jest odwrotny, a i komedią często można określić decyzję o zrobieniu danego filmu. Na układy nie ma rady chwilami nie wpisuje się w to, że najlepsze żarty jakie padają ostatnio w naszym kinie, to te pomiędzy ujęciami i celnie obśmiewa, ale scenariuszowo i narracyjnie jest tendencyjny, mocno przeciętny i naiwny. To znowu zestaw gagów w polskim kinie, ale czasami w punkt.

Nasz bohater to ostatni sprawiedliwy w rzeczywistości układów i z zupełnie typową, Polską mentalnością. Marek dostaje posadę drugiego wiceministra i chce być w pełni profesjonalistą oraz nie uznaje pojęć takich jak: nepotyzm, romanse pracownicze, czy „po znajomości”. Więc oczywiście bardzo szybko zacznie odczuwać, że nie jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Pierwszy przetarg, a już każda ze stron próbuje go przekupić, sekretarka uwieźć, żona uważa za oczywiste że „rodzinie trzeba pomagać”, a kumpel nagle przestaje być kumplem, bo pomimo pracy jako mechanik, też prosi o jakąś posadkę za biurkiem. No skoro cała Polska tak robi, to czemu Marek miałby inaczej. Aferzysta aferzystę zawsze pozna, układem nasz kraj stoi albo przez nie właśnie się chwieje…

W prostej konstrukcji film ma obśmiać i zdemaskować (chociaż to dawno się dzieje na stole, a nie pod), bez przerysowania, że jak sam tytuł mówi „Na układy nie ma rady”. Nie ma w tym wielkiej głębi psychologicznej, są oczywiście zdania perełki, ale to proste rozdanie, a psychologia bohaterów i ich działania są dla nas jasne błyskawicznie. Widz zawsze jest rządny kpiny, a niektóre tutaj na szczęście, mimo śladu linijki przy scenariuszu i nieznośnej lekkości filmu, są celne. Przeglądanie CV przez Marka kandydatów, rozmowy z nimi przeprowadzane, pokazują jak w 40- milionowym kraju każdy jest taki sam, a właściwie jak łatwo jest znaleźć dobry program w internecie do zrobienia swojego wyjątkowego CV. Jak każdy ma mieć te wyjątkowe – to ostatecznie wiadomo jak to się kończy – każdy ma takie same. Dziennikarze, którzy węszą afery również są tutaj przyzwoicie obśmiani. Manipulują rozmówcą tak, że mogliby ten wywiad przeprowadzać sami ze sobą lub napisać go bez spotkania z drugą osobą. Aluzje do polityki oraz akcji z Sową i Przyjaciółmi, też nie są tutaj subtelne.

Na układy nie ma rady jednak choruje na to, czego nosicielami jest wiele polskich produkcji, które potrafią sprowokować jednak parsknięcie – bliżej mu do skeczu, kabaretu, niż płynnego, zwinnego i chociaż na chwilę poważniejącego kina, by ten żart nie był tylko dla żartu. A tak tutaj jest i nie jest on często zabawny. A cały ciężar tego filmu z braku innych atutów – prostackiego montażu i „odhaczonych”, a nie odegranych ról aktorskich, braku narracyjnej wyobraźni, powtarzanych konwencji, dźwigać ma humor. A ten udaje się bardzo ułamkowo. Na polskie komedie na razie nadal nie ma rady.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą