Okiem Filmoholika

źródło

Recenzje

207
Bugonia — Film warsztatowo znakomity, miejscami faktycznie dość zabawny i potrafiący łączyć absurdalny humor z czającym się wewnątrz mrokiem, ale kompletnie pozbawiony autentycznej głębi idei, które proponuje poruszać… przeczytaj recenzję
Jedna bitwa po drugiej — Rwane tempo, akcja pędząca na łeb na szyję i pewne przebodźcowanie narracyjne nie pozwoliło mi wczuć się w tę historię na należytym poziomie. przeczytaj recenzję
Oddaj ją — Nowy film od braci Philippou – twórców znakomitego „Mów do mnie”, to z pewnością jeden z najbardziej niekomfortowych, trudnych i wdzierających się pod skórę horrorów jaki od dawna oglądałem. przeczytaj recenzję
Fantastyczna 4: Pierwsze kroki — Jeśli traktować "Fantastyczną 4" w kategorii egzaminu dla całej przyszłości nowo budowanego MCU, to oceniłbym go na solidną czwórkę, z widokami na poprawę w przyszłości. przeczytaj recenzję
Superman — "Superman" Gunna to kino superhero w czystej postaci. To destylat kina superbohaterskiego, które jeszcze nie przywraca pełni nadziei, ale pozwala wierzyć, że ta formuła jeszcze się nie wyczerpała. przeczytaj recenzję
28 lat później — „28 lat później” ze swoim znakomitym zwiastunem nie tylko okazał się spełnioną obietnicą, nie tylko spełnił oczekiwania, ale zrobił to z nawiązką – i to dość pokaźną. przeczytaj recenzję
Mission: Impossible – The Final Reckoning — Jestem rozczarowany, bo choć dalej M:I potrafi zachwycić jakością wykonania, tak jako film opowiadający o swoich bohaterach plącze się o własne nogi od samego początku do samego końca. przeczytaj recenzję
Thunderbolts* — To Marvel, za którym tęskniłem. Marvel, którego potrzebowałem. Ale przede wszystkim – to po prostu i najzwyczajniej w świecie cholernie dobry film. przeczytaj recenzję
Nosferatu — Robert Eggers swoją wersją „Nosferatu” udowadnia niesamowite oko do opowiadania historii poprzez klimat, obraz, światło, cień i nastrój bardziej niż przez jakąkolwiek linię dialogową. przeczytaj recenzję
Kompletnie nieznany — Zaskoczył mnie pozytywnie, ale bynajmniej nie dlatego, że to jest taki dobry, ale dlatego, że dostałem film naprawdę angażujący i wciągający mnie próbą autentycznej wiwisekcji Dylana. przeczytaj recenzję