Zdecydowanie polecamy wybrać się w ten pasjonujący rejs i sprawdzić, czy potwory są tak złe, a bohaterowie tak nieomylni, jak opisują to książki z pokładu niezwyciężonego statku.
przeczytaj recenzję
To esencja kina tandetnego, prymitywnego, żenującego, sztampowego, przewidywalnego i ogłupiającego, a przy tym bezczelnie żerującego na modzie.
przeczytaj recenzję
Ani to śmieszne, ani dobrze zagrane, ale chyba najgorszy jest brak konsekwencji gatunkowej. Jeśli jednak lubicie denerwować się podczas złych filmów, to „Człowieka z Toronto” sprawdźcie koniecznie.
przeczytaj recenzję
Twórcy ewidentnie nie mieli niczego ciekawego do powiedzenia, a produkcja ta powstała głównie przez fakt, że Ewan McGregor wyraził chęć powrotu do chwalonej roli sprzed lat.
przeczytaj recenzję
Seans nie jest nudny, ani też nie ogranicza się do pasma głupawych gagów. Tego nie ma tu wcale, a choć jest to komedia, to twórcy zawarli w niej spore ilości dialogów, które mają nam dać do myślenia.
przeczytaj recenzję
„Pierwsze zabójstwo” to kwintesencja najgorszego oblicza platformy Netflix. Tym razem to widownia 16+ może się poczuć, jakby ktoś narobił jej apetytu na ekscytujące danie, a podstawił pod nos papkę.
przeczytaj recenzję
Nie mieliśmy pojęcia, dlaczego twórca wybrał dla swojego horroru taki tytuł, ale wraz z pojawieniem się napisów końcowych można odczuwać właśnie smutek.
przeczytaj recenzję