The Power of the Press —
„The Power of the Press” jest ciekawym filmem poruszającym bardzo ważne kwestie. Został sprawnie zrealizowany, jest lekki w odbiorze i nie za długi.
przeczytaj recenzję
Słomkowy kapelusz —
Tak naprawdę „Słomkowy kapelusz” cierpi przede wszystkim na tym, że pełną dowcipnych dialogów komedię zaadaptowano na film niemy.
przeczytaj recenzję
Marynarz słodkich wód —
„Marynarz” nie jest filmem odkrywczym i daleko mu do kreatywności „Generała”. Wywołuje uśmiech na twarzy i ogląda się go z dużą przyjemnością, ale początek zniżki formy Keatona jest już widoczny.
przeczytaj recenzję
Człowiek z tłumu —
„Człowiek z tłumu” jest filmem, który uwypukla nieistotność pojedynczego elementu wielkiego zbioru. Jest to także historia tragedii człowieka niezdolnego do przekroczenia własnych ograniczeń.
przeczytaj recenzję
Upadek domu Usherów —
Po godzinnym budowaniu nastroju film wywołał u mnie w końcowych minutach gęsią skórkę. Jednocześnie miałem wrażenie, że oglądam coś kompletnie wyabstrahowanego od rzeczywistości.
przeczytaj recenzję
Śpiewak jazzbandu —
„Śpiewak jazzbandu” jest ciekawym filmem. Przybliża nieco dziś zapomniany skrawek kultury lat dwudziestych i stawia ważne pytania na temat sposobu działania amerykańskiego tygla kulturowego.
przeczytaj recenzję