al_qubain

al_qubain

@al_qubain
Płeć
Mężczyzna
Data urodzenia
1982-11-16 (43 lata)
Punkty
17 za dodawanie
Poprawność dodawania
Z ostatnich 30 dni: brak danych
Z ostatniego roku: brak danych
Dołączył
luty 2010 ( ostatnia wizyta)

Ostatnio ocenione

Filmy Osoby zobacz więcej

Listy

Obejrzane

Obejrzane

Ulubione

Ulubione

Do obejrzenia

Do obejrzenia

Nie interesuje

Nie interesuje

Ulubione

Ulubione

Współtworzone

Filmy Osoby zobacz więcej

Aktywność

zobacz więcej
Avatar (2009)

Prosta historia nie znaczy "zła"? – Jak w temacie. Fabuła filmu jest dość prosta, nieskomplikowana, z mocnym akcentem ekologicznym (na czasie). Dużo efektów, kolorowe światy, poprawność polityczna (wg IMDb, w słowie pada tylko raz słowo "f*ck" ale powiedziane dość niewyraźnie). Ale czy to są powód, żeby od razu zmieszać film z błotem?
Prostą historię można powiedzieć wprost można też przybrać w efektowne fajerwerki. Kwestia otwarta, co o tym myślicie?

Will Smith (I)

Willa Smitha lubiłem od zawsze, mimo iż nie zawsze grał w dobrych filmach. Zdobył moją sympatię rolą w serialu Bajer w Bel Air oraz jako raper w duecie z Jazzy Jefem ('Boom shake, shake, shake the room':)). Dlatego ze względu na tę sympatię role w późniejszych gniotach, typu Wild Wild West, jakoś mu mogłem wybaczyć.

Niemniej po The Pursuit of Happyness i Seven Pounds zaczynam go doceniać coraz bardziej jako aktora. :)

Rewelacja – W 1954 roku Richard Matheson napisał książkę "Jestem legendą", opowieść o jedynym człowieku na ziemi, który przetrwał zarazę wywołaną przez nieznanego, śmierrcionośnego wirusa. "The Last Man on Earth" jest pierwszą ekranizacją książki. Drugą był "Omega Man" z Charltonem Hestonem w roli głównej (Robert Neville zamiast oryginalnego Roberta Morgana) a trzecią "Jestem legendą" z Willem Smithem (również jako Neville).
Każda z tych ekranizacji jest w mniejszym lub większym stopniu bliska oryginałowi i wpisana w lata, w których kręcono film.
"Last Man on Earth" wydaje się być najbliższa książce Mathesona, najbardziej autentyczna (jeśli można użyć "słowa" autentyczna do takiej fabuły) i świeża, być może z racji oryginalności pomysłu (w latach 50-tych panowała w USA moda na filmy fantastyczno-katastroficzne). Wydaje mi się, że bez tego filmu nie powstałby "28 dni później" (wraz z sequelem) i inne filmy, których fabuła opiera się na niszczącym cywilizację wirusie.
Polecam książkę, polecam film. Do kolejnych ekranizacji radzę podchodzić z dystansem. ;-)