antekk5

antekk5

@antekk5
Punkty
0 za dodawanie
Poprawność dodawania
Z ostatnich 30 dni: brak danych
Z ostatniego roku: brak danych
Dołączył
październik 2012 ( ostatnia wizyta)

Listy

Ulubione

Ulubione

Obejrzane

Obejrzane

Do obejrzenia

Do obejrzenia

Nie interesuje

Nie interesuje

Ulubione

Ulubione

Aktywność

Nie pamiętam tytułu tej komedii kryminalnej ale fabułę opowiadał narrator, który jechał do posiadłości na pogrzeb jakiegoś dalekiego krewnego. Po pogrzebie było oczywiście otwarcie testamentu i przejęcie posiadłości przez spadkobiercę, członka rodu. Niestety każdy kto obejmował w posiadanie w drodze dziedziczenia posiadłość wkrótce ginął w dziwnych okolicznościach. Okazalo się, że mordercą był sam narrator i zarazem główny bohater. Chciał on w ten sposób przyspieszyc kolejkę do spadku i w końcu sam przejąć fortunę jako spdkobierca. Film oglądałem pod koniec lat 70 w telewizji polskiej na pierwszym programie. (2 programu chyba jeszcze nie było) Film był chyba z lat 50, 60 lub 70-tych. w Pamięci pozostała mi scena śmierci starszej, sparaliżowanej, świeżoupieczonej dziedziczki rodu poruszającej się na wózku inwalidzkim (elektrycznym, co w tamtym okresie było rzadkością) Wózek niefortunnie sam nagle zaczął przyspieszać i sterować i zawióżł starszą pania do basenu, lub też spadła z mola do jeziora. W każdym razie utonęła.Oczywiście to główny bohater sterował zdalnie wózkiem i doprowadza do smierci dziedziczkę. W innej scenie kolejnego dziedzica fortuny, którym jest głucha, starsza kobieta, doprowadza do śmierci wzmcaniając kilkakrotnie czułość (wysokość) odbioru dźwięku jej aparatu słuchowego (takiej trąbki). W kolejnej scenie ma się odbyć jakis wystrzał z działa na zamku. Działo ma odpalić (przyłożyć zapalony lont) kolejny dziedzic fortuny. W momencie odpalania działa nasz bohater-morderca "daje nura w krzaki" ponieważ założył kilkakrotnie większy ładunek wybuchowy do działa i liczył na uśmiercenie dziedzica przez eksplozję armaty. Do odpalenia ładunku nie dochodzi jednak z jakichś powodów i bohater zostaje zdemaskowany a przynajmniej podejrzany. Pod koniec filmu strach pada na wszystkich dziedziczących fortunę, bo wiedzą, że wraz z przejęciem spadku dopada ich śmierć w dziwnych okolicznościach. W końcu kolejka do dziedziczenia przesuwa się i dziedzicem staje się główny bohater filmu, narrator, młody mężczyzna. Nie pamiętam końca ale chyba udaje mu się ujść z życiem.
Film był w moim odczuciu niejako połączeniem "10 małych Indian" z "Psem Baskervillów"
Bardzo proszę o pomoc w ustaleniu tytułu filmu.
PS: mogłem poprzekręcać szczegóły