@ArucardPL
Jest w tym faktycznie ogień i jest moc i jak najbardziej zasługuje ten film na bycie częścią serii Evil Dead.
Ten rodzaj filmu w który się po prostu wsiąka i nawet jak na ekranie nie dzieje się nic ciekawego i tak nie da się oderwać wzroku.
Znacie kogoś kto jest święcie przekonany, że w kinie widział już wszystko? No to pokażcie mu ten film. Wspaniale pop***dolone i odklejone od jakichkolwiek barier kino.
Wyszło bardzo spoko, postaci z komiksu zostały zgrabnie przeniesione na ekran, te wizualizacje w stylu walk z anime gdzie za oręż służą przybory do rysowania zapadają w pamięć, do tego sporo scen świetnie oddających klimat tworzenia i oddawania się swojej pasji, super dobrana muzyka ale przede wszystkim ten ogrom prac które zostały wykonane na potrzeby filmu przez które co chwila chce się zrobić stopklatkę! To jest po prostu film po brzegi wypchany dobrem. Szkoda tylko, że to tylko film a nie serial albo chociaż trylogia filmu. Ale to może trochę nawet koreluje z losami bohaterów filmu, więc niech będzie. Zawsze zresztą jest manga i anime (to jednak trochę ucięte pod koniec) jakby kogoś interesowało jak ta historia się potoczyła dalej.
K**a mać, do tytułowej konfrontacji dochodzi w 1h26min a cały film kończy się po (nie licząc napisów) 1h34min. SERIO? Natomiast cała reszta filmu to trochę takie na przemian opowiadane remake’i Ringu i Ju-On w których kreatywności ze świecą szukać. Dawno żaden film mnie tak nie wynudził. A, i ta epicka konfrontacja w ostatnich 8-miu minutach tego nieśmiesznego żartu (początkowo ludzie myśleli że zapowiedź tego filmu 1 kwietnia to był tylko żart i może lepiej jakby tak faktycznie zostało) jest nudna jak cała reszta tej nieudanej odpowiedzi na Freddy Vs Jason z Japonii, głównie jakieś popłuczyny CGI które w sumie aż tak nie rażą, bo co zapomniałem dodać, film jest tak ciemny, że w wielu momentach prawie nic nie widać. 3 gwiazdki bo coś tam jednak aktorzy starali się wycisnąć i piosenka na napisach końcowych bardzo fajna.
Czy to jeden z najlepszych pościgów samochodowych w historii kina? Bardzo możliwe. Poza tym to taki film który głównie ogląda się dla vibe’u i samego Steve’a McQueena. Te dwie rzeczy plus wspomniany pościg zapewniają naprawdę solidny seans ale z powodu mało angażującej fabuły i intrygi ciężko mi jednak zrozumieć status legendy jaki wydaje się ten film mieć.
Milly kradnie film i myślę, że to głównie dla jej Supergirl warto ten film obejrzeć. Sceny akcji i muzyka na ogromny plus. Więc na pewno fajna główna bohaterka i dobra akcja już czynią z tego dobre, popcornowe kino. No ale to tyle, bo dalej nic tu w sumie się nie wyróżnia. Lobo wypada przeciętnie, to po prostu Momoa będący Momoą a reżyser mam wrażenie za bardzo starał się być jak James Gunn zamiast szukać własnej tożsamości. Są sceny które wyglądają pięknie (poranek Kary, sceny w barze) a z drugiej strony jest mnóstow scen które są albo zbyt szaro bure albo po prostu za ciemne.
Moze liczyłem na trochę więcej ale jednocześnie dobrze się bawiłem. Ale przede wszystkim to czekam na dalsze przygody Kary w nowym DCU bo w końcu mamy świętną interpretację tej postaci (w przeciwieństwie do strasznych przeciętnośc z Arrowverse czy Smallville).
Nic, ale to absolutnie nic, nie ratuje już tej serii na tym etapie. Edward z creepa staje się tutaj już chodzącym red flagiem i pełnoprawnym przemocowcem w związku. Jak w poprzednich częściach można jeszcze było to sobie jakoś tłumaczyć tak tutaj to już jest aż nazbyt wyraźne i sceny między nim a Bellą mogły być puszczane młodym osobom jako filmy typu "Jak widzisz takie zachowania u swojego partnera to spi*****aj jak najprędzej". Poza tym: Jacob z miłego, normalnego typa staje się takim Edwardem 2.0, fabularnie nic się tu nie dzieje, cała intryga z ukrywaniem Belli jest o kant tyłka, złole po prostu są a potem po prostu ich nie ma. Większość postaci drugoplanowych to co najwyżej statyści i obserwatorzy (ofiary?) "epickiego" romansu człowieka i wampira z Temu. Muzycznie i klimatycznie nie zostało tu już nic z pierwszej części.
I jakimś cudem, z tego co pamiętam, kolejne dwie części są jeszcze gorsze.