Być może zawyżam z sentymentu do książki, ale to ciepły i udany serial o nastolatkach z trochę innych czasów, choć w mariażu dzisiejszych przywar.
Zachwycająco nakręcony i świetnie portretujący bohaterów kryminał skąpany w aurze szarości, mgły, PGR-owskiej brzydoty i powolnego rozpadu. Wow!
Nie ma za grosz oddechu i w końcu przyzwyczajasz się do makabry tak, jak główny bohater. Co nie zmienia faktu, że siedzisz w tym wszystkim chcąc nie chcąc.
Peck rzeczywiście dobrze ogrywa tę narrację. Choć nie wiele tu miejsca do namysłu, a film gna już za kolejną myślą, to ostateczny efekt może być tylko pozytywny
Chcę wierzyć, że nie ma tu grama fałszu, bo jeśli faktycznie nie, to pozostaje mi tylko zakrzyknąć: wow!
Świetny dokument, który ma w sobie cały wachlarz niesamowitości. Okolica, bohaterowie, estetyka i problem uchodźczy. Wszystko gra, wręcz idealnie.
Awanturnicze show, które ogląda się bez najmniejszego zająknięcia, nawet jeśli to sklejanie wątków i bohatera zakrawa o mętlik. Oby więcej takich rzeczy na NF.
Zauważalna obniżka lotów. Brak świeżości, lekkości i humoru. Akina nie dźwiga tego, chociaż ostatnie 30 minut jest całkiem przyjemne.
Konstrukcyjnie dużo lepsze niż film. Serial to lepsza forma dla Vegi. Ale nadal who cares? Sporo raka.