Aktywność

Pęknięcia (2009/I)

Podpisuję się pod tymi słowami. Niesamowicie wciągająca historia. Złożoność psychologiczna trzech głównych bohaterek miała głębię. Eva Green rewelacyjnie poprowadziła młode aktorki. Wszystko wydaje się tu takie prawdziwe. Maríą Valverde już w "Złodziejach" pokazała swój talent, do tego jej uroda – zajmie miejsce Penelope Cruz już niebawem. Polecam. 9/10

Bez reguł (2010)

Według mnie jest to świetny film sensacyjny. Plusy:
+ bardzo dobra obsada,
+ wciągająca fabuła,
+ poprawnie poprowadzona narracja: gdy akcja łapie postój, po chwili coś się znów zaczyna dziać,

Minusy:
- słabo się sprawdza jako thriller psychologiczny na jaki jest reklamowany; postacie, mimo że prowadzą psychologiczną walkę ze sobą, są dosyć lekką kreską zarysowane (rola Sheena; żołnierze), albo są grane bez wyrazu (Moss). Jacksona najchętniej chcemy oglądać. Czasami odniosłem wrażenie, że niektóre fragmenty zostały wycięte, bo czegoś mi brakowało (krótka i bezpośrednia rozmowa agentki z żoną "H"), co mogłoby lepiej zbudować portrety psychologiczne bohaterów. Jako film sensacyjny polecam (w pewnych momentach "Negocjatora" mi to przypominało), ale nie należy oczekiwać zbyt ambitnego i głębokiego morału, choć temat mógłby to sugerować. 8/10

Valhalla: Mroczny wojownik (2009)

Nie zgodzę się. Ja uwielbiam takie klimatyczne filmy, w których to natura odgrywa główną rolę z samotnym bohaterem. Polecam. Dzięki zdjęciom przerażającej natury i świetnej muzyce da się poczuć klimat grozy. 9/10

Invictus – Niepokonany (2009)

Odnośnie tej całej debaty… Juskowiak ma rację co do jednego – to jest chyba jeden ze słabszych filmów Clinta-reżysera, jeśli nie najsłabszy. Ma rację, że dzieło to nie jest. Ale nie zgodzę się, że to jest zły film. Trzyma w napięciu. Chyba że ktoś doskonale orientuje się w biografii Mandeli, to go pewnie nic nie zaskoczy. Ja się nie nudziłem. "Invictus" doskonale pokazuje stadium pojednania ludzi poprzez sport. Tu wątek z ochroniarzami, z dziećmi był niezbędny. Sport zjednoczył obie rasy, które kibicowały swojej drużynie. To nie jest biografia Mandeli, który tak naprawdę jest tylko tutaj wyrazistym tłem, pod którym następuje jednoczenie narodu. Jak nam brakuje takiego pojednania. Niby śmierć Papieża, niby katastrofa w Smoleńsku, ale gdy emocje opadają – wszystko wraca do normy. Pomyśl jak polscy kibice (Legii i Polonii, Wisły i Cracovii, itp.) byliby zjednoczeni, gdyby nasza reprezentacja odniosła jakiś sukces. Jak pokazuje film Eastwooda – wszystko jest możliwe. Wystarczy tego bardzo chcieć. Pod tym względem "Invictus" jest niesamowity, gdyż wysyła ogrom pozytywnej energii i optymizmu. Warto go obejrzeć. Oczywiście pomijam minusy, bo już parę z nich powyżej wymieniono, ale ogólnie oceniam na 8/10

HBO chce więcej krwi

Trzeci sezon trzyma poziom. W drugim odcinku rozbawiło mnie, gdy Sookie sparodiowała Billa z tym swoim "Sooookieeee". Serial polecam.

Irytujące nawyki z Fabryki Snów FILMY

Ogólnie z filmów grozy denerwujące jest, że zawsze (zwłaszcza kobiety) idą w miejsce, od których normalny człowiek uciekałby gdzie pieprz rośnie.

Irytujące nawyki z Fabryki Snów FILMY

> mysza_007 o 2010-06-20 20:35 napisał:
> -śmierć następuje dopiero po wypowiedzianej kwestii, przeważnie zanim ktoś umrze
> to zdąży powiedzieć coś ważnego…np w matrixie jak trinity poległa, ale to jest
> przypadłość większości filmów……
> -w filmach sensacyjnych przeważnie pod koniec owych filmów, syreny policyjne
> zawsze pojawiają się dopiero jak już wszystko jest pozamiatane, rzadko w trakcie
> akcji…..

Kurczę, zapomniałem to podać, ale rzeczywiście. Te syreny zawsze wymiatają. Policja zawsze po czasie…

Irytujące nawyki z Fabryki Snów FILMY

Temat może zawierać trochę spojlerów, ale nie musi.
Ostatnio obejrzałem Furię z Melem Gibsonem. Pomijając wartość intelektualną tego obrazu, naszła mnie chęć podzielenia się tym, co mnie denerwuje w hollywoodzkich produkcjach najbardziej. To tak losowo wymienię:
- happy end: główny bohater często wychodzi z życiem z groźnych opresji, a jeśli umiera, to scena końcowa wygląda tak, że jego duch wędruje szczęśliwy do nieba;
- zdolności oratorskie każdej postaci: oni bez zająknięcia rozmawiają ze sobą – niekiedy słychać tylko sztuczne "eee";
- ogromne wybuchy samochodów, jakby wiozły jakieś substancje wybuchowe;
- niekończące się naboje (strzały – łuk) w magazynkach;
- makijaż o każdej porze dnia i nocy;
- wysiłek fizyczny bez wydzielenia kropli potu.
A co was najbardziej irytuje w filmach z Hollywood?

Metropia (2009)

Trzeba oczekiwać dużo. Mam mieszane uczucia. Metropia sprawdza się jako alegoryczne przedstawienie obrazu kapitalistycznych państw: paleta szarych, pochmurnych barw, przygnębiające i zmęczone twarze ludzi, koncerny kontrolujące każdy nasz aspekt życia… Niby wszystko ciekawe, ale niestety fabuła jest zbyt banalna, jakby wyciągnięta z jakiejś baśni i przeniesiona na czasy futurystyczne. Ale ogólnie daję 7/10

Darwin. Miłość i ewolucja (2009/I)

Kiepski nie jest, ale niestety poniżej oczekiwań. Bettany i Connelly dobrze zagrali swoje role, niestety złego scenariusza nic nie uratuje. Przy oglądaniu "Creation" to najważniejsze wytrzymać pierwszą połowę filmu, bo dopiero pod koniec robi się interesująco, ale niestety to i tak nie jest w stanie uratować filmu. 6/10

Proszę czekać…