Zgadzam się. Potencjał zmarnowany. Mogło być coś z tego całkiem dobrego, ale tak naprawdę film przynudza tą ciągłą ucieczką bohaterów, a początek filmu zapowiadał coś niezwykle tajemniczego.
Mnie również się podoba. Egoyan, jak zwykle, pokazuje dużo erotyki i fascynacji. Polecam.
Pilot – Pierwszy odcinek bez większych rewelacji, ale ten serial posiada potencjał. Zobaczymy, co się z tego rozwinie. Minus na samym początku dla twórców, że już na samym początku można przypuszczać, kto przeżyje. Bohaterowie nie są na równi traktowani.
> derik1984 o 2010-06-10 20:09 napisał:
> ładnie to ujołeś tylko powiedz jak można napisać opis do filmu którego się nie
> widziało (choć widziałem już kilka takich tłumaczonych opisów z błędnymi
> treścmi)
Albo ostatecznie obejrzeć zwiastun:)
Temat ciekawy… – Ale serial nie wciąga. Brak mu polotu. Gdy czytałem zarys fabuły, to więcej się spodziewałem po tym serialu. Nie podoba mi się.
Zgadzam się. Po tym filmie z taką obsadą należało spodziewać się więcej. Historia słaba, przewidywalna. Ogólnie głębokie rozczarowanie. Mogło powstać coś zdecydowanie lepszego. Sceneria jedynie mi się podobała i gra niektórych aktorów, tak poza tym to marnie… 5/10
Oglądam i "V", i "FlashForward". Prędzej drugiego sezonu "V" bym nie zamówił. "FlashForward" całkiem nieźle się sprawdzał. Zobaczymy na jesieni czy ABC sprawi nam w końcu jakiegoś następcę "Zagubionych".
SPOJLERY – BO NIE DA RADY INACZEJ
O zagubionych tu http://fdb.pl/film/111-lost-zagubieni/temat/25920-zbliza-sie-koniec trochę już napisałem. Końcówka okazała się chyba najbardziej przewidywana, że oni już nie żyją i są w czyśćcu (Pan Eko był już tego świadomy). Mnie finał nie rozczarował. Ogólnie dużo symboliki do Biblii. Jacob i jego "upadły" brat, każda postać żyła w nieczystym sumieniu. Motyw światła oraz Desmonda jako pasterza (anioła?) prowadzące owce ku zbawieniu. Już samo to, że do nieba weszli poprzez kościół oraz słowa Desmonda o Anie-Lucii: "Ona jeszcze nie jest gotowa". Można się doszukiwać wielu jeszcze analogii, ale osobiście ja nie za bardzo rozumiem, jak interpretować te przebłyski, które mieli bohaterowie, gdy przypominali sobie o swojej śmierci. Mam rozumieć to tak?:
Lecieli lotem Oceanic 815 – rozbijają się i umierają na Wyspie – każdy w swoim czasie, a potem będąc już w fabule, gdzie samolot się nie rozbił, to byli w czyśćcu i przypomnieli sobie o swojej śmierci, gdy Desmond ich zbierał?
Czy może umarli już w tej katastrofie, a wyspa było niejako przystankiem do Czyśćca (czyściec – życie bez katastrofy)?
A może Wyspa robiła za sąd boży, który eliminował ludzi oraz zsyłał do czyśćca?
Ogólnie niespójności nie pomagają z złożeniu w całość tych przebłysków…
Jestem zdania justangel. Tylko (SPOJLERY) z tym leceniem na niego – trochę to było wyjaśnione, gdy powiedziała, że tego swego męża przestała kochać.
Dla mnie rewelacyjny Ben Foster.
Zbliża się koniec – Już za parę dni finał Zagubionych. Mimo drobnych wzlotów i upadków w czasie emisji, to trzeba powiedzieć, że dobrze zaczął i dobrze skończy. Nie spodziewam się, że ostatni odcinek wyjaśni wszystkie tajemnice. Nawet nie wiem, czy chcę by to wyjaśniono. Ten niedosyt, te zagadki zapewne trzymały mnie przy Lostach przez te 6 lat. Nie chcę tutaj dawać łatki: "Najlepszy serial pod słońcem" czy coś w ten deseń. Nie chcę porównywać go do innych serialów i to nie są porównania, ale oglądanie Lostów dało mi to co oglądanie "Miasteczka Twin Peaks", "Z archiwum X" czy "Carnivale". Bałem się przez moment, że "Zagubieni" staną się serialem sci fi, ale na szczęście ten mistycyzm i tajemnica pozostała.
Z jeden z strony cieszę się, że to już koniec, z drugiej czuję już utęsknienie. Największym plusem "Zagubionych" były rozbudowane wewnętrznie postacie: ktoś wydaje się nam dobry, by nagle okazać się tym złym. Każdy ma swoje wady, problemy – człowiek jest skomplikowany. A te tajemnice odchodzą na drugi plan. Miło było oglądać ten serial…
Proszę czekać…