Mogło być lepiej – Gdyby połączyć "Porwanie" i "Kapitana Phillipsa" wyszłoby dzieło najwyższej próby, bo to, czego brakuje temu pierwszemu, ma ten drugi i vice versa. Chociaż zestawiam te dwa filmy obok siebie i tło akcji jest identyczne, to jednak są to dwa całkiem różne filmy, które koncentrują się na zupełnie innym aspekcie porwania załogi przez somalijskich piratów.
"Porwanie" to kameralny dramat. Większość akcji rozgrywa się we wnętrzach. Na pokład załoga wychodzi tylko na chwilę, więc nie oczekujcie trzymających w napięciu prób abordażu.
Choć Lorde hejterów nie brakuje, to trzeba mieć bardzo spaczony gust, żeby nie docenić jej płytki. Jednak palma pierwszeństwa powędrowała u mnie do Lauren z CHVRCHES, która ma niebiański głos: http://www.youtube.com/watch?v=ipE-tnRh4fE&feature=youtu.be&t=24m31s
Filmy roku podsumowane, więc pora na muzykę. Czego najbardziej słuchaliście w minionym roku?
Moja lista wygląda następująco (kolejność raczej ze znaczeniem):
Haim – "Days Are Gone";
CHVRCHES – "The Bones of What You Believe";
Valerie June – "Pushin’ Against a Stone"
Daughter – "If You Leave"
Arcade Fire – "Reflektor";
Lorde – "Pure Heroine";
Sky Ferreira – "Night Time, My Time"
Blood Orange – "Cupid"
Emiliana Torrini – "Tookah"
Choć w minionym roku polski rynek muzyczny się ożywił, to jednak brakuje równej płyty, która mogłaby się załapać do listy.
Natomiast ze ścieżek dźwiękowych dobrze się słuchało do "Tylko Bóg wybacza" i "Transu". No i sporo utworów słuchałem ze ścieżki dźwiękowej do "Kongresu".
Pewnie czegoś zapomniałem, ale to najwyżej dopiszę, gdy mi się przypomni :)
Z reguły nie czytam już opinii con_desirosa, ale jak zobaczyłem, że Redox pofatygował się skomentować, to aż musiałem spojrzeć. con_desiros do wylewnych nie należy, ale czasami jak się postara, to jego myśli są godne poetyckiej filozofii. Made my day :))))))))
Przeciętny – Największą bolączką tego filmu jest to, że reżyserka nie bardzo wiedziała, co chce nakręcić – czy horror psychologiczny na wzór "Lśnienia", czy slasher o nastolatkach, czy po prostu zwyczajny dramat o szkolnym nękaniu. Więc w końcowym efekcie nie będą zadowoleni ani jedni, ani drudzy, bo obraz postaci został spłycony, a krwawe sceny trwają krótko. Nuży przeciągane odkrywanie przez Carrie swoich zdolności. Po mnie film spłynął.
Zaryzykuję – Zwiastuny tragicznie nie wyglądają. Filmy pseudosamurajskie też lubię. Więc zaryzykuję i pójdę, choć oceny są miażdżące.
W rankingu brałem pod uwagę tylko seriale nowe, czyli te, których pierwszy sezon zaczął się w 2013 roku ;)
Chwyta za serce – Cóż za niezwykle czuły film. Niby prosta historia, kameralna otoczka, a ile w tym emocji! Do tego dochodzą co raz tragikomiczne sceny i niezwykłe role Sassona Gabaia oraz Ronit Elkabetzy. Choć jest to film izraelski, to dla wielbicieli sundance’owych klimatów jest to pozycja warta obejrzenia.
Używanie archaizmów przy tłumaczeniu mi nie przeszkadzało. Ustęp akurat był dobry. Ja na poszczególne "Hobbity" nie potrafię spojrzeć oddzielnie. Fanem Tolkiena nie jestem, dlatego nie przeszkadza mi rozbudowanie "Hobbita" do trzech części, dodając poboczne wątki. Takich epickich produkcji powstaje tak mało, że każda kolejna część to dar od losu. W drugiej, tak samo jak w pierwszej, widać wiele odnośników zapowiadających wydarzenia z "Władcy pierścieni", co jest super rozwiązaniem. Za dwa lata na pewno będzie już jakieś wspólne wydanie kolekcjonerskie Blu-Ray "Hobbita" i "Władcy". Wtedy Święta spędzę na maratonie ze Środziemiem, zaczynając od pierwszego "Hobbita". Oczywiście, "Hobbit" to nie ta sama półka co "LOTR", ale Jackson ze spółką i tak zrobili wiele, aby do ekranizacji książki dla dzieci dodać jak najwięcej sił zła. Szkoda, że do dwóch pierwszych części nie znaleźli miejsca dla większych bitew, co było wisienką u "Władcy". Ale m.in. scena ze skaczącym Legolasem po krasnoludach po trochu to wynagradza.
I nie wiem, czy mi się wydaje, ale przy "Hobbitach" przesadzają z muzyką. Niemal każda scena jest oprawiona ścieżką dźwiękową. No i piosenka na napisach końcowych jest całkiem spoko, ale kompletnie mi nie pasuje do klimatu tej sagi. Nie to, co utwór na przykład Enyi. No i szkoda, że nie udało się odmłodzić Gandalfa, bo w porównaniu do "Władcy" zmarszczek sporo mu przybyło.
Proszę czekać…