Jeśli chodzi o walkę z terroryzmem, to ona się pojawiła dopiero w drugim sezonie, kiedy zaangażowano Frienda (najlepsza obecnie postać) i znacznie wzmożono polowanie na Abu Nazira, ale nawet wtedy nie był to główny wątek serialu. Pierwszy sezon niemal w całości skupia się na osobie Brody’ego, czy przeszedł na stronę wroga, czy nie; jego dramat ukazywano najczęściej w kontaktach z rodziną, rzadziej z Carrie, której wątek psychiczny, tak na marginesie, zaczyna być męczący.
Kiedy "Homeland" był serialem o CIA? :D
No to twój problem leży po stronie personalnej. Wątek rodzinny, w tym Dany, jest najlepszy w całym serialu, poza Saulem. Mnie wnerwia romans Carrie i Brody’ego, bo kompletnie między nimi chemii nie ma.
Zdecydowanie najgorszy. W tym odcinku nic się nie działo. Ja Dany nie lubię, ale wnosi wiele dobrego do serialu :)
Najgorszy odcinek serialu – Ci co narzekali na brak Brody’ego teraz mają… zdecydowanie najgorszy odcinek całego serialu, co najlepiej pokazuje, że ukazywanie historii poprzez pryzmat dramatu rodzinnego najlepiej się sprawdza w tej produkcji.
Dziwne, że nie Man of Sith lub Man of Jedi :D
Albo będzie mniej bunga-bunga niż tego oczekiwał :D
Nie Ty jeden posiadasz tę słabość :) Ale w tym tkwi piękno tego kina. Potrafi ono rozpogodzić najgorsze życiowe sytuacje. Miło jest w niepohamowany sposób uśmiechać się od ucha do ucha przez cały film.
No Meg Ryan to raczej już wyjścia nie ma, bo konkretnych ról filmowych to już dostanie.
Dokładnie. Prosta historia, ale serial ma swój oryginalny styl. Sięgnąłem po niego dosyć przypadkowo, bo do tej pory miałem złe doświadczenia z serialami Cinemaxu, ale dobre opinie zachęciły mnie do spróbowania i się nie zawiodłem. Zdobył mnie mnie od pierwszych minut i pościgu w mieście.
Proszę czekać…