Aktywność

Jason Statham walczy z Jamesem Franco w pierwszym zwiastunie Homefront

Nie chodzi mi o papkę stacji ogólnodostępnych, ale porządny serial :) Coś jak "Californication" dla Duchovnego czy teraz "Ray Donovan" dla Lieva Schreibera.

Jason Statham walczy z Jamesem Franco w pierwszym zwiastunie Homefront

Vincent D’Onofrio… nie wiem, jak go określić, nie wiem, czy jego brak popularności bierze się z tego, że gra tylko drugoplanowe role, czy źle wybiera filmy. Nie wiem, skąd to wynika, ale przez to można go określić utraconą nadzieją kina. Niesamowity talent, który prezentuje do dzisiaj w swoich drugoplanowych rolach, najczęściej w filmach niezależnych. Myślę, że mu by pomógł serial, gdzie miałby główną rolę, tak jak kiedyś "Rodzina Soprano" pomogła Gandolfiniemu.

No i dla formalności moja trójka:
1. Michael Fassbender
2. Idris Elba
3. Philip Seymour Hoffman

Jason Statham walczy z Jamesem Franco w pierwszym zwiastunie Homefront

Przy okazji wypada złożyć życzenia urodzinowe ulubionemu aktorowi autora tego newsa, który de facto filmy mierzy "Stathamami". Jason, sto lat… porządnego rozwalania swoich wrogów.

Pierwszy plakat RoboCopa

Już lepiej by się prezentował pan Kondom z pierwszego sezonu "American Horror Story".

Pierwszy plakat RoboCopa

Dodało, ale niestety nie zdefiniowało tego pojęcia.

Pierwszy plakat RoboCopa

No cóż, w tym roku kino przedefiniowało w moim słowniku pojęcie "człowiek ze stali".

Królowie lata (2013)

Rewelacja – Kto lubi kino pozytywnie zakręcone, powinien sięgnąć po ten tytuł. Czuć ducha filmów Wesa Andersona w postaci: przerysowanych postaci (genialny Biaggio – dawno w kinie nie widziałem tak komediowego popisu aktorskiego), groteskowych zdarzeń (początki osadnictwa), niebanalnych dialogów ("We presumed") oraz szerokiej palety barw, zarówno w obrazie, jak i w poczuciu humoru.

Polecam! Choćby dla samego Moisesa Ariasa, który kradnie każdą scenę, w której się pojawi: kamuflaż w lesie, tańce, przesłuchanie… Zresztą zobaczcie sami. Tylko wypada się zapytać, dlaczego ten film pojawił się dopiero na koniec lata i to z przewrotnym hasłem na plakacie…

8/10 z dużym plusem

Sierpniowe niebo. 63 dni chwały (2013)

Nie wiem, jak to rozumieć, więc przytoczę całą wypowiedź reżysera o współpracy z Hemp Gru:

“To był prezent od losu, bo szukaliśmy młodych ludzi, którzy podzielają nasz sposób myślenia o najnowszej historii. Nawiązaliśmy kontakt, opowiedzieliśmy im o filmie i okazało się, że pracują właśnie nad piosenką "63 dni chwały". Zaproponowałem im, że nakręcimy do niej teledysk, który będzie zarazem finałem filmu"

Sierpniowe niebo. 63 dni chwały (2013)

Doczytałem, że ten teledysk ma być tylko "finałem filmu".

Sierpniowe niebo. 63 dni chwały (2013)

Hmm – Już pomijam fakt, że kina historycznego (zwłaszcza dot. tematyki drugiej wojny światowej) robi się obecnie w Polsce sporo, ale czy oni naprawdę będą w tym filmie rapować czy to tylko na potrzeby zwiastuna zrobione?

Proszę czekać…