janmega
janmega

janmega

@janmega

Punkty
0 za dodawanie
Poprawność dodawania
Z ostatnich 30 dni: brak danych
Z ostatniego roku: brak danych
Dołączył
styczeń 2015 ( ostatnia wizyta)
Ostatnio ocenione Filmy Osoby
Gra tajemnic
9
Listy

Obejrzane

Ulubione

Do obejrzenia

Nie interesuje

Ulubione

Aktywność
Gra tajemnic (2014)

Arcydzieło i bestseller – 1. Gdy film się rozpoczynał, miałem dziwne Deja Vu, zdawało mi się jakbym na powrót wrócił do Jacka Stronga, zeszłorocznego sensacyjnego filmu polskiego, tylko że w pokoju przesłuchań siedział zamiast Marcina Dorocińskiego, Benedict Cumberbatch, zachowujący, się chyba prawie zupełnie tak samo jakby nadal grał postać Sherlocka w brytyjskim serialu. Na szczęście to wrażenie szybko minęło, a zamiast strzelanin, szybkich zwrotów akcji, zawoalowanej intrygi i mnóstwa przejskrawionej rzeczywistości, dostaliśmy mądrą i ciekawą fabułę, wciągającą po pierwszych minutach, aktorów, gotowych na największe poświęcenie dla filmu, i to coś co mnie urzekło najbardziej, pokazanie Wojny, z zupełnie innej strony.
Filmy często klasyfikujemy na dwa gatunki, nie najciekawsze arcydzieła, o których pamiętamy, jeszcze wiele, wiele lat po ich obejrzeniu, ze względu, na aktora, poruszane problemy, czy jego wyjątkowość i niepowtarzalność, i na takie, na które nie szczędzimy pieniędzy na bilety, które obejrzenie w 3D jest koniecznością, a kupiony popcorn, przekąską, niezbędną do filmu, szybko zmieniająca się akcja, bohaterskie czyny, efekty specjalne z najwyższej półki, i wielomilionowe budżety, wszystko po to by oglądało się go z jeszcze większymi wypiekami na twarzy i podekscytowaniem, niestety z tym efektem ubocznym, że po paru dniach, zaczynamy zapominać poszczególnych scen, a po kolejnych miesiącu, mamy problem z przypomnieniem sobie, jego tytułu. Film Mortena Tylduma, idealnie łączy obie te kategorie, jest nie tylko spektakularny, i efektowny ale także jest arcydziełem, poruszającą tak dziwną kwestię, czym jest miłość, jak pogodzić sobie ze stratą ukochanej osoby i czy ból po niej w ogóle przemija, czy towarzyszy nam do końca życia?
Autor scenariusza Graham Moore, efektownie połączył trzy czasy, liceum Alana Turning, czas jego pracy w Bletchley, nad stworzeniem inteligentnej maszyny do złamania Enigmy, ze wzlotami i upadkami oraz rok 1954, scenę przesłuchania na komisariacie, podejrzanego wydało by się o szpiegostwo na rzecz Sowietów. Za, które groziła wówczas co najmniej kara wieloletniego więzienia, jeśli nie śmierci.
Także, postać Alana Turninga, porusza ludzkim sercem, zagubiony, inny, nie potrafiący znaleźć swojego miejsca i nie lubiany praktycznie przez nikogo, wydawało by się, samolub, nie kryjący się ze swoją inteligencją i byciem lepszym od innych, któremu życie odebrało, to co było dla niego najważniejsze, osobę z którą rozumiał się najlepiej, kogoś z kim chciał spędzić wszystkie chwile do końca swego życia, z którą mógłby się dzielić, radością ale także wspólnie przeżywać i te smutne momenty. Niestety śmierć chciała inaczej. Dla mnie film wybitny, jedne z najlepiej spędzonych dwóch godzin w kinie od bardzo dawna. Polecam wszystkim, nie będziecie żałować. Dla mnie mocna 9.

Proszę czekać…