Świetny początek za sprawą Anny i krwiożerczego prawnika. Ojej złamane serduszko,…sztampa. Nie pokazał niczego wspaniałego, przeciętny.
Ostatni raz widziałem go na Sofie w Villi Fortuna. Renee wygląda wyjątkowo apetycznie. Ostatnie podrygi jej najlepszych lat w kinie.
Jedna z niewielu oskarowych kategorii w której co roku mamy zupełnie zasłużone laury. Na tym poziomie i plastycznym podobieństwie jest tylko Baranek Shaun.
Takie połączenie Pana Miyagi i łowcy jeleni z wietnamską przeszłością i słuchem jak u superbohatera. Zapach kina klasy B w powietrzu. Gagi oparte o ześwirowanie
Z sentymentu nie mogę wystawić oceny niższej niż 7. Cała seria widywana tyle razy przez te wszystkie lata. Prekursor odstaje animacją i fabułą. |Truskawki|
Naprawdę tępe kino pokroju Vegi, ale! Rola Vince’a, nieuzasadniona mięsista przemoc, scenariusz głupi aż śmieszny i grożenie ciężarnej dają dużego plusa.
Mało śmieszny. Fajna walka skinny white bitch vs big black booty. Takich produkcji mamy tysiące. Martin myśli że jest jak De Funes. Poniżej oczekiwań i poziomu.
Muzyka, sposób gry aktorów, wręcz "skeczowy" sznyt reżysera i walka z twarzą współczesnego świata. Cytując Danny’ego Devito "Bingo". Dwie świetne historie.
Pamiętam szablonowego ojca, ulizanego japiszona i młodziutką Scarlett z kilku lat wstecz. Nie zamierzam tego oglądać drugi raz, co to to nie. Niech mają 5.
Bardzo lubię Bergmana, ale ta wizja ciągłego snu nie "robi" nic. A mnogość interpretacji jest za duża jak dla mnie. Ani przejmujący czy wybitny. Dobre zdjęcia.
Proszę czekać…