Aktywność

Bez mojej zgody (2009)

Świetny początek za sprawą Anny i krwiożerczego prawnika. Ojej złamane serduszko,…sztampa. Nie pokazał niczego wspaniałego, przeciętny.

Za jakie grzechy (2009)

Ostatni raz widziałem go na Sofie w Villi Fortuna. Renee wygląda wyjątkowo apetycznie. Ostatnie podrygi jej najlepszych lat w kinie.

Wallace i Gromit: Klątwa królika (2005)

Jedna z niewielu oskarowych kategorii w której co roku mamy zupełnie zasłużone laury. Na tym poziomie i plastycznym podobieństwie jest tylko Baranek Shaun.

Ślepa furia (1989)

Takie połączenie Pana Miyagi i łowcy jeleni z wietnamską przeszłością i słuchem jak u superbohatera. Zapach kina klasy B w powietrzu. Gagi oparte o ześwirowanie

Przygody Galla Asteriksa (1967)

Z sentymentu nie mogę wystawić oceny niższej niż 7. Cała seria widywana tyle razy przez te wszystkie lata. Prekursor odstaje animacją i fabułą. |Truskawki|

Blok 99 (2017)

Naprawdę tępe kino pokroju Vegi, ale! Rola Vince’a, nieuzasadniona mięsista przemoc, scenariusz głupi aż śmieszny i grożenie ciężarnej dają dużego plusa.

Wszystko się wali (2003)

Mało śmieszny. Fajna walka skinny white bitch vs big black booty. Takich produkcji mamy tysiące. Martin myśli że jest jak De Funes. Poniżej oczekiwań i poziomu.

Zaklinacz deszczu (1997)

Muzyka, sposób gry aktorów, wręcz "skeczowy" sznyt reżysera i walka z twarzą współczesnego świata. Cytując Danny’ego Devito "Bingo". Dwie świetne historie.

W doborowym towarzystwie (2004)

Pamiętam szablonowego ojca, ulizanego japiszona i młodziutką Scarlett z kilku lat wstecz. Nie zamierzam tego oglądać drugi raz, co to to nie. Niech mają 5.

Milczenie (1963)

Bardzo lubię Bergmana, ale ta wizja ciągłego snu nie "robi" nic. A mnogość interpretacji jest za duża jak dla mnie. Ani przejmujący czy wybitny. Dobre zdjęcia.

Proszę czekać…