@roksana_goly
Faktycznie Lynda czy Lyndsey, bez różnicy. Alan rzeczywiście wyglądał jak aktor z filmów porno… tzn. tak ich sobie wyobrażam (a tak serio, w którym filmie był taki tekst?). Rose – ale zaskoczenie, już o niej zapomniałam.
Na początku trochę przynudzało, ale potem się rozkręciło. Niezłe dialogi, ale za mało Jenny. Lyndsey jako masochistka odcinek… straciłam rachubę.
Gwiazdka wyżej za "Wonder Woman". Trzeba mieć dystans do siebie, żeby zagrać w "Dwóch i pół" na takim poziomie. Śpiewający Fiflak wku…wiający i w dodatku palant – Lynda czy Lyndsey, co za różnica?
Na miejscu Lyndsey po przebudzeniu zareagowałabym tak samo, gdyby patrzył na mnie aseksualny Fiflak. Amber Tamblyn jest fajna, ale drugi Charlie Sheen to niestety nie jest. Chociaż babka robi, co może.
Jezu, znowu Lyndsey… Ile to jeszcze będzie trwało. Są imprezy, a nudy jak cholera. "Masz końcówkę, a ja wolę otworek." – Walden i Jenny razem w łóżku? Zero zdziwienia.
Nie kumam tego przejścia z Alana kręgarza do Alana wykonującego uj wie jaki zawód. Przykro to pisać, ale już nawet Berta przestaje śmieszyć. Coś tam się jeszcze tli, ale powoli gaśnie. Szkoda. Gwiazdka wyżej za pozostałe gosposie.
Cieszę się z powrotu Carla Reinera. Córka Charliego jest jeszcze bardziej, jak by to ująć, harperowska niż tatuś, a Lyndsey to masochistka (ile razy jeszcze będzie wracała do Fiflaka?).
Wreszcie Amber Tamblyn, świetna aktorka komediowa. Całość nabiera rumieńców, chociaż wytłumaczenie pojawienia się tego wątku durne. To wygląda tak, jakby Charlie cały czas wiedział, że ma córkę, skoro wysyłał jej czeki, a w poprzednich odcinkach były momenty, że zastanawiał się nad ojcostwem. Dziwne, ale przymykam na to oko.
Ale nudy. Poziom intelektualny Jake’a "w normie" – boi się, że spotka w Japonii Godzillę. Wiem, że to komedia, ale bez przesady. Jak na zakończenie sezonu słabo.