@roksana_goly
Alan z tym ustrojstwem w ustach nawet zabawny. Cały odcinek czekałam, aż mu zaczną zęby wypadać. Psisko brzydkie. Z wyglądu przypominało konia.
No i stało się. Jake w końcu trafił do wojska. Z oświadczynami Waldena może to i dobrze się stało. Zoey to nie była postać na wiele sezonów. Poziom irytacji wzrastał.
Nie potrafię przyzwyczaić się do Jake’a, który chodzi na randki, pali zioło i udaje dorosłego. Tylko szorowanie po intelektualnym dnie na tym samym poziomie, co zwykle. Jak na zakończenie sezonu tak sobie.
Kiedy wszyscy byli tacy mili dla Alana pomyślałam, że zapadł w śpiączkę i to wszystko mu się śni. Przyznaję, że udający Fiflak był nawet zabawny.
Ale z Zoey nieczuła pipa. Żeby patrzeć w taki sposób na biednego Fiflaka. Kathy Bates jest świetną aktorką, ale robić z niej Charliego Harpera… WTF? "Wsadzili mnie w ciało starej prukwy dla wiecznego potępienia."
Fiflak, który musi wyprowadzić się z nie swojego domu… ziew. Fiflak szukający nowego lokum… ziew. Irytujący dzieciak… ziew. Gwiazdka wyżej za połamanego Fiflaka.
Dziewczyna Waldena chce, żeby Alan się wyprowadził… ziew. Dziewczyna Waldena zazdrosna o jego byłą żonę… ziew. Matki Alana i Lyndsey mają romans… też ziew. W starciu Zoey vs. Bridget jestem (o dziwo) team Zoey. Bridget to odpychający, protekcjonalny babsztyl.
"Kocham ją, ale się jeszcze nie pozbierałem po rozwodzie." – Jprdl, co jest z tym Waldenem? Przeżywa ten nieszczęsny rozwód jak mrówka okres. Gwiazdka wyżej dla Evelyn.
Pojawił się nowy bohater, a wraz z nim nadzieja na coś… cokolwiek fajnego. Niestety znowu lipa. BTW Aktor, który gra dawnego przyjaciela Waldena wygląda jak ludzki gremlin (wiem, wredna jestem, ale tak mi się kojarzy).