10 filmowych, celnych strzałów na Warszawskim Festiwalu!

Wybranie dziesięciu najważniejszych (definicja tego słowa jest tak zmienna) tytułów na Warszawskim Festiwalu Filmowym, to wyzwanie. Kiedy patrzy się na program, jego rozmach, wyobraźnię, rozwiązłość gatunkową i gotowość do podejmowania ryzyka, marzymy nad super mocą przenoszenia się w czasie. Nie będzie to lista oczywista – filmów, które były pokazywane przed chwilą albo będą za chwilę w kinie. To lista osoby, która ma ochotę odpiąć wrotki i bez zabezpieczeń dać się zaskoczyć filmowi. Jeżeli uważacie, że warto podejmować ryzyko, bo może się to skończyć spektakularnym prezentem dla was, to zapraszam na 10 shotów o składzie nawet dla mnie nie do końca znanym, ale efekt upojenia filmowego gwarantowany.

1. Drib – Film balansujący na granicy fikcji i prawdy. Słyszeliście, że najsmutniejszymi ludźmi są komicy? Tutaj mamy standapera i perfomera, który zostanie zaproszony do USA po swoim nagraniu, które podbiło Oslo, do reklamy energetyka. Zapowiada się na humor niepustych gagów, a zastosowany zgrabnie i inteligentnie, by wypunktować celnie jak działa środowisko reklamy i posłużyć się abstrakcją, w celu zbudowania czegoś dekonspirującego cywilizację i ludzką kondycję. Warto wsiąść na ten statek niezdalnie, a przez dolnego pilota sterowany. Reżyser tego filmu Kristoffer Borgli, którego nazwisko wiele mówi w świecie wideoklipu, czuję że za kilka lat będzie tak samo dużo znaczyło w świecie kinematografii.

2. Gdybyś mu zajrzała w serce – Gdyby wybierać filmy tylko po tytułach, też by się tu znalazł. Grający zawsze, jakby to była najważniejsza rola w życiu, Gael Garcia Bernal, wcieli się w rolę człowieka złamanego, z przekręconym kręgosłupem, żałując zapewne że nie złamał go naprawdę. Żyje i to jest dla niego kara. To historia opowiadająca w sposób skromny, ale emocjonalnie atakująca każde ukrwione naczynko, o próbie życia w teraźniejszości niszczonej przez przeszłość, od razu nasuwająca skojarzenia z małym – wielkim Manchester by the sea. Nie ma nad czym się zastanawiać.

3. Wyznanie – Nazwisko reżysera i można zakończyć powody, dla których seans jest obowiązkowy – Zaza Urushadze. To autor odpowiedzialny za minimalistyczne, niby spokojnie, ale jakże rozdzierające dzieło Mandarynki, które zgarniało nagrodę za nagrodą, aż dotarło jako kandydat do Oscara. Zaza w swoim kinie jest bardzo nostalgiczny – bo mówi o wartościach, ubiega się o takie, których już nie ma we współczesnym świecie. Pytanie, gdzie podąży kolejna fabuła. Będzie balansowanie między sacrum, a profanum, a wszystko się zacznie od duchownego, który by nawiązać kontakt z parafianami proponuje im pokazy filmowe. Zaczyna od Pół żartem, pół serio, ale później będzie bardziej serio. Spotyka miejscową nauczycielkę, która wygląda jak bohaterka tego filmu, wielka Marilyn Monroe. Zapowiada się na wewnętrzną walkę, jednak film nie bez powodu umiejscowiony jest w małej wiosce, gdzie za każdy odruch uczuć „zakazanych” i niezbiorowe myślenie, można dotkliwie ucierpieć.

4. Porządek dziobania – Nie samą fabułą żyje człowiek, a jeżeli ta w prawdziwym świecie, jaki w założeniu proponuje dokument, jest tak intrygująca i ciepła, to tym bardziej! Klubu hodowców w Nowej Zelandii drobiu, Bantamków i Gołębi istnieje od 148lat i nie wygląda na to, żeby rozpalająca członków pasja, miała zakończyć działanie społeczności. Pojawią się tutaj nie tylko koguciki jako ptactwo, ale też panowie koguciki pomiędzy, którymi pojawi się konflikt o prezesa, który mógłby już ze względu na swój wiek ustąpić stanowiska komuś młodszemu. Z pasją i doskonale poprowadzonym humorem zapowiada się historia o tradycji, cudzej kulturze oraz PRZEDE WSZYSTKIM – o bezinteresownemu poświęceniu ogromnego kawałka każdego dnia ptactwu – to może tylko krzepić widza. Animal studies na wesoło ze studium i nad człowiekiem.

5. Zapytaj sekspertaJak już jesteśmy przy dokumentach, to tutaj mamy totalną rakietę kulturową i obyczajową. Ciekawym jest zjawisko 93-letniego seksuologa, ale staje się o wiele bardziej intrygującym, kiedy okazuje się, że mieszka on, edukuje i głośno opowiada o sprawach seksualności w Indiach. Z dystansem namawia ludzi do komunikacji, oswaja i bez zająknięcia opowiada o rzeczach tam tabuizowanych. Może to też rzucić trochę światła dziennego na naszą sytuację – my możemy głośnej – ale niestety wcale nie jest dużo lepiej i dalej wiele spraw pozostaje w ciemnogrodzie. A pan w Indiach, nielegalnie, nie ma z tym problemu…

6. Wolność – dla wszystkich, którzy powtórzą ze mną „filmów z festiwalu Sundance nigdy za wiele”. To intymna, bardzo bliska historia o współczesnym tworzeniu związków, rozumieniu uczuć, utrudnieniach które tak naprawdę niesie życie z dostępem do wszystkiego. Po co budować coś wymagającego od nas wysiłku, ale trwałego, skoro wystarczy zainstalować odpowiednią aplikację. Prześwietlenie pokolenia Millenialsów. To może być film, który określę: Tak powinny wyglądać Wszystkie nieprzespane noce, mieć tezy i narrację, a nie brak socjologicznego zacięcia, bylejakość i tak naprawdę przybijać piątkę ogromnym problemom z jakimi zmaga się człowiek współczesny. Stąd tytuł wydaje się być przewrotny – nic tak nie ogranicza, jak poczucie całkowitej wolności.

7. Balkan noir – Intensywna, pełna ognia (ale nie tylko dlatego, że każdy tu pali papierosy) historia o matce, której dziecko zaginęło. 5 lat nic nie zmieniło w jej życiu – dalej czeka. Dostaje trop, wyjeżdża z policjantem. Przestaje chodzić o znalezienie odpowiedzialnej za to osoby, a po prostu kogokolwiek, kogo uzna się za winnego, zwyrodnialca. Trudne kino, w gęstej atmosferze, o tym jak ból po utracie może zamienić się w chęć zemsty i zrobić z człowieka kogoś, kto sam posunąłby się do wielu karalnych czynów.

8. W Porządku – Chyba nic w tym filmie nie będzie w porządku, ale zapowiada na prawdziwy, nieprzewidywalny trip. Opuszczona stacja benzynowa nigdy nie obfitowała w atrakcje jakie zobaczymy. Syn przyjeżdża, by spotkać ojca po 30 latach rozłąki. W tym samym czasie psuje się furgonetka wioząca prostytutki. To będą trzy dni na stacji, które z pewnością zmienią życie wszystkich bohaterów na zawsze. Bezpruderyjne, intrygująco, mieszczące w sobie i akcje, dramat, a nawet kryminał. Wiele się dowiemy o ludzkich zachowaniach i antagonizmach w takich niewinnych, przypadkowych okolicznościach. To nie może być normalne!

9. Obyś żył w ciekawych czasach – Można się szykować na doskonały flirt fantazji, filmowego opium, hipnotycznej atmosfery, gdzie chodzi po prostu o pisarza wypalonego zawodowo, który ma pewne luki w umiejętności nawiązywania relacji z ludźmi i obcowaniu z nimi na co dzień. Pojawia się narkotyczna roślina na dodatek, której nikt nie każe się pozbyć bohaterowi, a raczej korzystać z niej, by doświadczać i przełożyć to na słowo pisane. Meandry umysłu artysty, rozkrok pomiędzy traktowaniem życia jako składowej przyszłego dzieła sztuki, czy dążenie do stabilizacji? Czy codzienność może być ciekawa? Nie wiem czy ten film na to odpowie, ale na pewno zapowiada się sensualne i na granicy szaleństwa doświadczenie.

10. DjamKolejny film o poszukiwaniu i sile doświadczenia, ale nie w kontemplacyjnej, a głośnej i hucznej formie. Nasza bohaterka jedzie do Stambułu w interesach dla swojego wuja i spotyka zagubioną Francuzkę. Między dziewczynami pojawia się chemia potrzeby wspólnej przygody i uciekają razem, bez tłumaczeń i pakowania (chyba że w kłopoty). Towarzyszymy im w energetycznej, pełnej też wielu wątpliwości i rozmów drodze, której miejscem docelowym ma być wyspa Lesbos. Film zapowiada się na energetyczne i pełne endorfin oraz oddechu wolności kino drogi, w której nie chodzi o cel, a jej przebieg.

33. edycja już od jutra! Nie wiem jak wy, ale ja zmieniam adres zameldowania na: kino.