Piszę, bo wszystko inne mniej lubię. Piszę w przerwach od fantazjowania o upiciu się z Billem Murrayem... albo odwrotnie.

RECENZJA: Viktoria 0

Angażowanie dziecka jako głównego bohatera filmu, który nie kwalifikuje się do kina familijnego, czy niezobowiązującego, a jednak ideologicznie mocno stąpa po ziemi i zadaje wiele pytań przerastających wiek odpowiadającego/odpowiadającej, to wielkie wyzwanie. Viktoria podejmuje się zadania pokazania dziewczynki, której matką jest ustrój polityczny – socjalistyczny – w Bułgarii. Film, mimo momentów rozdwojenia jaźni opowiadania i chwil poetyki trudnej w komunikacji z widzem, jest wyjątkowo radykalny i odważny. Nikt nie przyznaje też odznaczeń filmowi tylko za pomysł. To trudna rozgrywka narracyjnie, ze skokami ciśnienia.

Viktoria rodzi się w doskonałym momencie dla reżimu i całej szopki temu towarzyszącej. Przychodzi na świat bez pępka, to tylko jeden z wielu symboli świetnie wkomponowany w niebezpośrednią narrację filmu. Matka Viktorii chciała wyjechać z kraju, jej ideologia i miłość do życia w wolnym kraju, jest większa niż do córki. Jej obecność ucieleśnia Boryanie stracone marzenia, więc niemalże tak jak i ustrój polityczny, staje się jej wrogiem. Nie uczestniczy w jej wychowaniu, robi to państwo. Viktoria jest rozpieszczana, uprzywilejowana i rośnie w przekonaniu, że jest wybrańcem. Nie ma świadomości, że jest narzędziem w grze politycznej i instrumentem, dla niej państwo jest po prostu całodobowym sklepem z zabawkami.

Jednak historia nie będzie sprzyjać Viktorii. Następuje czas dowolności ideologicznej bez konsekwencji, oddychania kiedy człowiek chce i w jaki sposób zapragnie, koniec systemu socjalistycznego, upadek komunizmu – dosłownie. Viktoria spada z drzewa w ten dzień. Nasza bohaterka nagle zostaje na swój sposób częściowo osierocona – to tamten świat był jej najważniejszym, bo pierwszym etapem socjalizacji, budował jej wartości i postrzeganie rzeczywistości. Boryana świętuje, córka jest zdezorientowana i zagubiona. Stoi w rozkroku pomiędzy nowym światem, a tęsknotą za poprzednim. Nie ma też żadnego oparcia w rodzinie, które mogłoby jej ułatwić życie po zdewastowaniu jej rzeczywistości. W świecie, w jakim paradoksalnie do założeń systemu, czuła że może robić wszystko!

Tutaj mnożą się refleksje i pytania w filmie zadawane w sposób dyskretny, nie odsłania się kart przy pierwszym rozdaniu. Niełatwo w tym filmie ocenić jednoznacznie i błyskawicznie moralnie postaci i podzielić je na pozytywne oraz negatywne. Wynika to z zagrania postacią dziecka. W jednym świecie dziecko rozpieszcza babcia, w drugim system i państwo – finalnie mamy świadomość, że będzie skrzywdzone i pozostawi to znamię na całe życie. Stąd, kiedy rośnie, próbuje nawiązać kontakt z rodziną, kręci się wkoło pomiędzy dwoma światami – poprzednim i tym nowym – jaką siłę ma sentyment? To oryginalne i świeże podejście do tematu oraz bardzo umiejętnie odegrany tragizm dziecka. Jednak nie jest to jedyna postać tragiczna. Boryana nie bez powodu rodzi dziecko bez pępka, nie łączy ją nawet pępowina ze swoją córką. Tak bardzo się odcina od czegoś co powstanie, narodzi się w tym reżimowym państwie, że nie chce mieć nic z tym wspólnego. Jednak ciężko będzie wydać przez widza werdykt okrutnej matki, która nie chce karmić dziecka i jest nią tylko w sensie biologicznym. Ona również boryka się z traumą. Film pokazuje również, że cud narodzin, nie zawsze wiąże się ze znalezieniem dla kobiety niewyczerpalnego źródła radości w życiu. Wątek kobiety, która by wypełnić „obowiązek” nałożony na nią przez jej płeć, czyli urodzić dziecko, jest również draśnięty w tym filmie.

Viktoria jednak cierpi chwilami na nierówne prowadzenie narracji, przez co film się rozwarstwia. Z jednej strony jest to próba prowadzenia dwóch poetyk, jednak doprowadza to do przezroczystości historii, ponieważ zmiana sposobu opowiadania po przewrocie politycznym w państwie ma momenty zawieszenia, jak gdyby film „grał na czas” i wysługiwał się metaforycznymi obrazami. Dlatego tego radzenia z nowym światem nie odczuwamy z takim zacięciem społecznym, jak przed zmianą ustrojową. Wcześniej film nie był w skrajnie innej stylistyce, prosto ciosanego reportażu, czy siedział w kinie bez realizmu magicznego, a był wypełniony treścią melodyjnie szepczącą znaczenia, po brzegi. To co później następuje może być powiązane z dezorientacją głównej bohaterki w życiu, ale odczuwamy to samo uczucie przy budowie świata w filmie przez reżyserkę.

Mimo momentów niekomunikatywności, gdzie spełnienie następuje tylko na poziomie wizualnym, a treść jest na etapie zbyt długiego i naciąganego wielokropka oraz za dużej jednak strefy domysłu dla widza, to dzieło bardzo charyzmatyczne, dziarskie i odważne w swojej wypowiedzi. Szczypiące, a nawet szturchające trudne tematy hipnozy systemem, wychowania, jak wielkie znaczenie ma to, co dzieje się na etapie dzieciństwa oraz, jak w mikroświecie kilku postaci, pokazuje się makro skutki. Viktoria nie może do końca krzyknąć „Victory”, jednak to dzieło intrygujące, odważne i na pewno nieobojętne wobec świata, a nieskupione wyłącznie na forsowaniu swojej bardzo autorskiej wypowiedzi – której odmówić Mai Vitkovej również nie można.

Ocena: 7/10

Zostań naszym królem wirtualnego pióra.
Dołacz do redakcji FDB

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Proszę czekać…