Królestwo niebieskie 2005

Kingdom of Heaven

Acja filmu rozgrywa się w średniowiecznej Jerozolimie, w czasach wypraw krzyżowych. Orlando Bloom wciela się w postać Baliana, młodego Francuza, który straciwszy wszystko, odnajduje swoje przeznaczenie, honor i odkupienie w mężnej walce. Balian stawia czoła przytłaczającym siłom, by uratować swoich ludzi, wypełnić rycerskie… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 44 zdjęcia

Obsada Zobacz pełną obsadę

Orlando Bloom
jako Balian z Ibelinu
Eva Green
jako Sybilla Jerozolimska
Liam Neeson
jako Godfrey z Ibelinu
Edward Norton
jako Król Baldwin IV Trędowaty
Ghassan Massoud
jako Saladyn
Jeremy Irons
jako Tyberiusz
Marton Csokas
jako Gwidon z Lusignan
Brendan Gleeson
jako Rejnald z Chatillon
David Thewlis
jako Szpitalnik
Iain Glen
jako Ryszard Lwie Serce
Jon Finch
jako Herakliusz, patriarcha Jerozolimy
Michael Sheen
jako Ksiądz

Fabuła

Acja filmu rozgrywa się w średniowiecznej Jerozolimie, w czasach wypraw krzyżowych. Orlando Bloom wciela się w postać Baliana, młodego Francuza, który straciwszy wszystko, odnajduje swoje przeznaczenie, honor i odkupienie w mężnej walce. Balian stawia czoła przytłaczającym siłom, by uratować swoich ludzi, wypełnić rycerskie dziedzictwo i zająć należne mu miejsce w historii. opis dystrybutora

Gatunek
Historyczny, Przygodowy, Akcja
Słowa kluczowe
włochy, przemoc, korupcja, król zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2005-05-06 (kino), 2005-05-02 (świat), 2005-10-19 (dvd)
Dystrybutor
Imperial - CinePix
Wytwórnia
Calle Cruzada
Dune Films
Inside Track 3 (współpraca produkcyjna) zobacz więcej
Kraj produkcji
Hiszpania, Niemcy, USA, Wielka Brytania, Maroko
Inne tytuły
Königreich der Himmel
El Reino de los cielos
Wiek
od 15 lat
Czas trwania
145 min./wer.reż.:190 minut
Budżet
130 000 000 USD

Recenzje

Próba filmowej adaptacji epiki rycerskiej w amerykańskim stylu. 6
  • 2006-11-10
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Możliwe spoilery Akcja filmu rozgrywa się w XII wieku, głównie na Bliskim Wschodzie między II a III wyprawą krzyżową. Wraz z twórcami tego projektu, reżyserem Ridley’em Scottem i scenarzystą Williamem Monahanem odbywamy podróż w czasie, przez pryzmat ich wyobraźni przyglądając się historycznym postaciom tej epoki. Po tak uznanych nazwiskach można oczekiwać dobrze zrobionego filmu. I tak też jest. Otrzymujemy doskonale wyprodukowany obraz na wysokim poziomie technicznym, z pierwszorzędną obsadą aktorską oraz astronomicznym budżetem. Były ku temu środki, aby wszystko razem złożyło się na zadowalający efekt, ale przy tak nudnej i niemrawej narracji nie zechciało, oklapło i zdechło, dużo wcześniej, niż rozczarowana widownia miała na to nadzieję, podczas uczestniczenia w tym długim seansie. Szczęśliwie, oglądaliśmy ten film w grupie, gdyż w pojedynkę żadne z nas nie byłoby zdolne dotrwać do końca.

Widz nie mógł poważnie potraktować nierzadko nielogicznego scenariusza, który zarysowuje filmowe postaci w jednowymiarowym spłaszczeniu i schematycznych, graficznych kontrastach. Główny bohater, wiejski kowal Balian (Orlando Bloom), gdyby nie pewne nieszczęśliwe okoliczności na wstępie, z charakteru i urody mógłby pozować do ikony świętego. Natomiast inni chrześcijanie, w większości rycerze zakonni, ukazani są tutaj jako dzicz, szuje i awanturnicy, w przeciwieństwie do mądrych i rozważnych Saracenów. Można było przynajmniej spróbować pokazać choć trochę sławnego etosu rycerskiego, aby przydać tej opowieści epickiego smaku. Na szczęście mamy jeszcze inne nieźle nakreślone filmowe charaktery rozgrywającego się dramatu, istniejące zgodnie z dokumentami historycznymi w czasach założonego przez krzyżowców Królestwa Jerozolimskiego: sułtana Saladyna (Salah al-Din - „Sprawiedliwość wiary”) granego przez doskonałego aktora syryjskiego Ghassana Massouda, jego pogromcy, trędowatego króla Jerozolimy Baldwina (Edward Norton), ojca Baliana, Godfryda z Ibelinu (Liam Neeson), Tyberiasza, doradcy króla (Jeremy Irons), oraz postać samego Baliana, który nie był bękartem, natomiast faktycznie brał udział w oblężeniu Jerozolimy, podczas którego dowodził obroną miasta. Pomijając Blooma, który jest aktorem drewnianym i monotonnym, oraz jedyną żeńską postać – Evę Green, której rola polega na prezentowaniu makijażu, gra pozostałych jest jednym z nielicznych powodów, obok interesujących, pejzażowych zdjęć, dla których warto zobaczyć film.

Przybywając wraz z Balianem do Jerozolimy, zapoznajemy się z królem Baldwinem, pokojowo usposobionym, być może z powodu wyczerpującej, wyniszczającej ciało choroby, który miał utopijny pomysł, aby z Jerozolimy uczynić ekumeniczny ośrodek kultu dla wyznawców wiodących religii, chrześcijan i muzułmanów. Nie wiadomo jednak, dlaczego zapomniał ująć w tym projekcie odwiecznych mieszkańców Jerozolimy, Żydów.

We wczesnym Średniowieczu Ziemia Święta została podbita przez Arabów, na co świat chrześcijański oszalał odpowiadając krucjatami. W efekcie tego każdy kmiotek, który potrafił ledwie się przeżegnać i utrzymać broń w ręku ruszył na ratunek Jerozolimie, aby wyzwolić ją z rąk „niewiernych”. Może udałoby się to przedsięwzięcie, biorąc pod uwagę ilość odbytych krucjat, gdyby historia nie zakpiła sobie bezlitośnie z owych śmiałków, wkręcając w trybiki swego koła wszystkich tych marionetkowych „zbawców” i osobiście nie zajęła się jej losem. W przewrotny i niezamierzony chyba sposób udało się Scottowi wydobyć tę prawdę, dzięki czemu film zyskuje podwójne dno. Gdy po spacyfikowaniu w konfrontacji z Saracenami, nieobliczalnych w swej głupocie zwolenników nowego ładu, Balian poddaje oblężone miasto mądremu Saladynowi, widz oddycha z ulgą, aczkolwiek Jerozolima będzie miała wytchnienie tylko na chwilę, bo niebawem nawiedzi ją kolejny szaleniec, angielski król Ryszard Lwie Serce. Historia przemawia w filmie ustami wybranego przez siebie proroka, Saladyna, który dwuznacznie wyjaśnia Balianowi swoje zainteresowanie Świętym Miastem, całkiem spokojny o jej przyszłe losy. Jerozolima jest niczym… i wszystkim - mówi. Niczym jest dla tego, kogo historia zignoruje, wszystkim dla osoby, której przyzna do niej prawo.

Choć jestem rozczarowana nieporadnym opracowaniem interesującego mnie tematu, doceniam wysoką rangę samego filmowego spektaklu. I tym razem Ridley Scott prezentuje swój talent reżyserski w widowiskowych scenach batalistycznych, aczkolwiek od zdjęć kręconych rozchwianą kamerą i przy montażu dramatycznym do tego stopnia, że nie sposób rozpoznać, kto kogo siecze, widz może poczuć się tak, jakby mu nad głową przegalopowała ciężkozbrojna konnica. Rozczarowała mnie również muzyka Gregsona-Williamsa, która jest monotonną, pozbawioną wyrazu, operującą natrętnie jednym leitmotivem, eklektyczną pocztówką dźwiękową z Ziemi Świętej. Zbyt infantylną i pozbawioną impaktu, by należycie kontrapunktować dramatyczne ekranowe wydarzenia.

Mimo moich narzekań należy jednak spróbować zobaczyć ten film. Chociażby dla tych kilku walorów, które wymieniłam.

5 z 10 osób uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Aby zmontować wersję kinową i wersję reżyserską filmu, montażystka Dody Dorn pracowała przez 15 miesięcy - średnio zmontowanie filmu zajmuje 4-5 miesięcy. zobacz więcej

Pressbook

Przeszłość budzi się do życia — Realizację "Królestwa niebieskiego" poprzedził kilkumiesięczny okres drobiazgowych przygotowań, obejmujących gromadzenie dokumentacji, staranne projektowanie i ścisłą koordynację wysiłków ekip pracujących w kilku krajach. A wszystko zaczęło się od szkiców na skrawkach papieru... Słynący z niezwykłych rozwiązań wizualnych Scott myśli o scenopisie obrazkowym już na... zobacz więcej

Komentarze 4

Avatar square 200x200

Perfik 2009-12-27 8

8/10 – wersja reżyserska – Znakomity, ale niestety niedoceniony film. Wszystko chyba przez to, że Scott ośmielił się w głównej roli obsadzić Blooma, który notabene wypadł nieźle choć bez szału.

Historia jest mega wciągająca (w/g mnie nawet ciekawsza od tej z "Gladiatora"), szczególnie jeśli chodzi o postacie drugoplanowe znakomicie zagrane przez Eve Green, Gleesona, Ironsa i Nortona.

Jeżeli ktoś jeszcze nie widział tego filmu, a planuje go zobaczyć polecam wersję reżyserską, która jest zdecydowanie lepsza (rozszerza m.in. świetny wątek Sybilli)

ALVAREZ 2011-03-01

CAŁKIEM PRZYJEMNIE… – Całkiem przyjemnie ogląda się,choć muszę przyznać,że do moich ulubionych w tym gatunku nie należy.Czegoś mi w tym filmie brakowało.Odniosłem wrażenia,że cała historia jest opisana zbyt pospiesznie.Według mnie początek filmu jest całkowicie zbędny.Wolałbym aby akcja rozpoczynała się już w Jerozolimie.Widziałbym również jakiegoś innego aktora w roli Baliana.

Czechu 2008-02-03 9

Polecam – super film, klimatyczna muzyka, bardzo dobry scenariusz i świetne zdjęcia no i Eva Green. 9/10

Yasha 2006-11-04 6

Królestwo… – Jako, że ilość znaków w recenzji = 5000 i nie zmieściłam się ze wszystkim, co chciałam napisać, dodam choć szerszy komment do muzyki, zamieszczony tutaj, na dole strony w komentarzach:
http://film.polter.pl/Krolestwo-niebieskie-c703

Współtworzą