Brytania, V wiek naszej ery. Artur, dowodzący doborowym oddziałem, znanym jako Rycerze Okrągłego Stołu, dostaje ostatnie zadanie od opuszczających Brytanię rzymskich zwierzchników: ma uwolnić rzymskiego dostojnika i jego rodzinę z zajętych przez Saksonów terenów. Podczas wykonywania tej misji Artur spotyka piękną i dzielną Ginewrę, stojącą na czele walczących z Saksonami Piktów i Celtów. Stara się ona przekonać Artura i jego podwładnych, by stanęli po stronie miejscowych przeciw bezwzględnym Saksonom. Przychodzi jej to tym łatwiej, że Artur się w niej zakochuje. opis dystrybutora
Bajeczka, ale po 40 minutach nawet się wkręciłem. Ogólnie lubię produkcje uderzające w patos, nawet jeśli – jak tutaj – całość jest dosyć sztywna (na czele z występem Clive’a Owen’a) i tylko genialny Ray Winstone wyróżnia się na tle towarzyszy Artura.
Zakończenie było dla mnie kompletnie antyklimatyczne. Przewidywalne i przez to pozbawione napięcia, do tego absurdalne sceny [SPOILER](jak zestrzelenie z drzewa, czy wojowniczka Keira powalająca barbarzyńców jednego po drugim)[/SPOILER], wszystko to razem wzięte zepsuło końcowe wrażenie. Porównując do legend kina – jest okej, ale to nie ten poziom co "Braveheart", "Gladiator", czy "300".
Pozostałe
Director’s cut. Nawet Stonehenge się tu pojawiło ^^ Ciekawa jestem czy w tym filmie Królek Arturek używa już Excalibura. Ps. mam w pracy lepszy stół do obrad :)