Aktywność

Piraci z Karaibów: Skrzynia umarlaka (2006)

Druga część tej słynnej serii jest jak dla mnie tak samo dobra jak część pierwsza. Nie ustępuję ani trochę jakością, aktorstwem i zdjęciami. Depp rządzi!

Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły (2003)

Znakomite widowisko, a to głównie dzięki Johnny’emu Deppowi i jego kreacji Jacka Sparrowa. Obejrzany już sporo razy i za każdym razem z wielką przyjemnością.

Antoine Fuqua

Całkiem niezły reżyser, chociaż zdarzy się i wpadka. Znakomite Strzelec i Przynęta. Król Artur niedorobiony, a W nieskończoność chyba było niepotrzebne. Średnie.

Zdzisław Wardejn

Polski aktor tylko dobry. Niestety, chociaż ma potencjał. Ale role są średnie. Jedyni w pierwszych Koglach Moglach. Zepsuł sobie u mnie reputację przez udział w badziewnych kontynuacjach.

Renny Harlin

Dobry reżyser, chociaż trochę nierówny. Są pozycje dobre, a są przeciętne. Do dobrych na przykład należy Szklana pułapka 2 czy Na krawędzi, ale są też takie jak 12 rund, czy Legenda Herkulesa. Słabsze lub w ogóle słabe.

Linda Kozlowski

Swego czasu ładna kobitka. W zasadzie to pamiętam ją głównie z obu części Krokodyla Dundee, gdzie zagrała bardzo dobrze. Wioskę przeklętych też oglądałem i zapamiętałem ją dobrze, chociaż sam film słaby.

Stellan Skarsgård

Niesamowicie utalentowany szwedzki aktor. Nie licząc roli w Polowaniu na Czerwony Październik, to pierwszy film, w którym pokazał klasę to Przełamując fale. No i poszło.

Okrucieństwo nie do przyjęcia (2003)

Lekka komedyjka ze świetnymi aktorami. Nie rozumiem skąd tak negatywny odbiór tego filmu. To nie są najlepsi Coenowie, ale bez przesady, że to takie zło nie do przyjęcia.

Klik: I robisz, co chcesz (2006)

Nie było tak durno jak w większości filmów z Sandlerem. Dziwnie oglądać Hasselhoffa w roli innej niż ratownik ze "Słonecznego patrolu". Rob Schneider – poznałam skubanego. W sumie to skłaniające do refleksji filmidło. Końcówka – może to i dobrze, że to był tylko sen.

Baby Boom, czyli Kogel Mogel 5 (2024)

Nie wiem po jaką cholerę znowu to sobie zrobiłam i obejrzałam ten szajs po wcześniejszych częściach. Masochistka ze mnie. Niektóre osoby z obsady (Wardejn, Błęcka-Kolska, nawet Zakościelny) to pod względem poziomu aktorskiego rozczarowanie jak jasna cholera. Po Rozbickim niczego dobrego i tak się nie spodziewałam. Hamkało tak samo koszmarna jak w "Big Love" czy "Ziarnie prawdy". I jeszcze nieszczęsna Stalińska z tymi swoimi ingliszowymi wkrętkami (Adamczykowi w "Narzeczonym na niby" lepiej to wyszło). Dialogi z pupy. Nie dziwię się, że Kasprzyk nie chciała w tym zagrać.

Proszę czekać…