Listy do M. 5 —
"Listy do M. 5" jakie są, każdy widzi: naiwne, sztampowe, a przy tym wciąż szczere i nasze "własne". Nie każdy da się ponieść tej energii, ale wierzę ludziom, którzy mówią, że im się podoba.
przeczytaj recenzję
Johnny —
Feel good movie po polsku, w którym łączą się dwa światy: Polski katolickiej oraz tej zaktualizowanej, którą wolelibyśmy w zamian. Całość niesie dwójka głównych aktorów, a to i tak sporo.
przeczytaj recenzję
Dragon Ball Super: Super Hero —
Jest tym, czego fani animacji potrzebowali: bezpretensjonalną, udaną rozwałką, która utrzymuje ducha oryginału. Dajmy jej zarobić i pójdźmy tłumnie do kina!
przeczytaj recenzję
Sekret Madeleine Collins —
Zgrabne, czułe, dobrze nakręcone refleksje o tym, że życie w zamknięciu to żadne życie. Oraz o tym, że nie można prowadzić go podwójnie. Warto dla ról.
przeczytaj recenzję
Halftime —
Choć dokument nie jest niczym wielkim z artystycznego punktu widzenia, to chociaż stara się oddać głos kobiecie, o której tylko myśleliśmy, że wiemy wszystko.
przeczytaj recenzję
Goliat —
To dobre, zaangażowane kino ekologiczne, dowodzące raz kolejny, że problem tego świata to coś, co dotyczy nas wszystkich. Jako lekcja 101 na temat ekologii – sprawdza się nieźle.
przeczytaj recenzję
7 żyć Lei —
Mała rzecz, a cieszy. Young adult plus tajemnica kryminalna to coś, co wystarczy na nudnawy wieczór z Netfliksem. A jeśli ktoś się potrafi utożsamić z główną bohaterką, to tylko oczko w górę.
przeczytaj recenzję
Zaginione miasto —
W zależnosci od kontekstu oraz podejścia - albo rozczaruje, albo dostarczy rozrywki. Na wielu poziomach - działa, szczególnie do nachosów z dipem serowym.
przeczytaj recenzję