Leopold jest bardzo zadowolony z efektu, jaki przyniosła jego męska rozmowa ze znajomym Maćka. Jednak Leokadia martwi się, że jej syn przyjął gangsterskie metody załatwiania konfliktów i właściwie nie wiadomo, czy to wszystko nie obróci się przeciwko nim. Po południu Lucyna i Martyna obserwują, jak Maciek próbuje dodzwonić się do Marka ale ten wciąż nie odbiera. Surmaczowa już nie wie, co sądzić o fałszywych monetach w sejfie. Czy rzeczywiście ktoś je podmienił czy to sprawa Tadeusza. Idzie po wsparcie do Lubiczów. Akurat Paweł i Wiga sprawdzają rachunki bankowe i wspominają o skrytce bankowej. Okazuje się, że Koziełło również ma taką skrytkę. Bolkowi udaje się w końcu odebrać swoje kogutki od pani Joli. Ku zaskoczeniu Wacka, Bolek postanawia zostać u niej na herbatę. Michał i Franczeska wracają z Kozienic. Niestety, na placu ze sprzętem budowlanym nie było ich koparki. Miłosz proponuje Bożence, żeby jego rodzice zabrali dzieci na baseny termalne do Woli Tureckiej. Liczy na to, że skoro dzieci będą zaopiekowane, ona przyjmie jego towarzystwo w Walentynki. Ale Bożenka szybko studzi zapędy Miłosza, kiedy oświadcza, że już jest umówiona. Surmaczowa w towarzystwie Pawła wraca do domu. Będą razem szukać kluczyka do skrytki bankowej. Surmaczowa przyznaje, że po śmierci Tadeusza go gdzieś schowała, tylko gdzie?
Oskar ponawia próbę zaproszenia Marioli na bal ostatkowy. Jerzy wychodzi do biura w dobrym humorze. Zdecydowanie odżył po przyjeździe wnuków i Dominiki. W biurze Franka usiłuje wytropić ich skradzioną koparkę. Razem z Michałem wybierają się jutro pod Kozienice do człowieka, który odpowiedział na ogłoszenie Franki. Ilona nie może patrzeć, jak Anna zadręcza się z powodu nic nie wartej kolekcji. Nie może słuchać Witka, którego najbardziej martwi, że straci na tym Teoś, który miał dostać kolekcję Tadeusza. Paweł wciąż uważa, że Anna powinna całą sprawę zgłosić na policję. Heniutka przypomina Miłoszowi, że za chwilę Walentynki. Może wtedy Bożenka spojrzy na niego łaskawszym okiem? Bolek jedzie po swoje kogutki do rolniczki Joli. Ale przedsiębiorcza rolniczka nie chce oddać ptaszków Bolka, prosząc o jeszcze jeden dzień dla swoich kurek. Leopold dostał telefon od Lucyny, że "przyjaciel" Maćka znowu pojawił się w restauracji. Postanawia działać. Jedzie do restauracji i kiedy Maciek wychodzi na zaplecze, w bardzo zdecydowany sposób daje do zrozumienia Markowi, żeby trzymał się od ich Maćka z daleka.
Ta strona powstała dzięki ludziom takim jak Ty. Każdy zarejestrowany użytkownik ma możliwość
uzupełniania informacji o filmie.
Poniżej przedstawiamy listę autorów dla tego filmu: