Mam duży problem z tym filmem. Jak to możliwe, że psychiatra trafia do szpitala, w którym sama leczyła? Duch – z jednej strony chce pomóc, a z drugiej wali Halle Berry o ściany jak kukłą. Nie klei mi się to wszystko. Aktor grający szeryfa od samego początku wzbudza niepokój i koniec końców okazuje się, że to zwyrol. Piosenka Limp Bizkit z końcówki świetna.
Pozostałe
cholernie intrygujące i wciągające, oryginalny i klimatyczny, sceny pojawiania się ducha zrobione z pomysłem i potrafią wywołać dreszcze.