Chopper przeraża, a jednocześnie fascynuje: z jednej strony z lękiem i wstrętem oglądamy koszmarne czyny, jakich dopuszczał się, z drugiej zaś po cichu solidaryzujemy się z nim i zaczynamy darzyć go... sympatią. Zaczynamy patrzeć oczami Choppera, przyjmujemy jego logikę, zaczyna nam się wreszcie jawić jako współczesny Robin Hood, wymierzający sprawiedliwość tam, gdzie prawo zawodzi. Jego kodeks jest bardzo prosty: krew za krew, śmierć za śmierć.
Debiut Dominika, film zupełnie inny niż Zabójstwo JJ, świetny E. Bana kilka dobrych scen i trochę mindfucku. Film wydał mi się dość…dziwny.