Ostatni będą pierwszymi 2016

Les premiers, les derniers

Cochise (Albert Dupontel) i Gilou (Bouli Lanners), dwaj nierozłączni łowcy nagród poszukują skradzionego telefonu z poufnymi wiadomościami. Na trasie poszukiwań trafiają do miasteczka, gdzie poznają parę Esterę i Willego. W tym małym mieście, gdzie wszystko zawodzi, okaże się, że natura ludzka nie jest najlepsza. To może być… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 6 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Albert Dupontel
jako Cochise
Bouli Lanners
jako Gilou
Suzanne Clément
jako Clara
Michael Lonsdale
jako Jean-Berchmans
David Murgia
jako Willy
Aurore Broutin
jako Esther
Philippe Rebbot
jako Jésus
Serge Riaboukine
jako Przywódca łowców
Lionel Abelanski
jako Człowiek w magazynie
Max von Sydow
jako Martwy człowiek

Fabuła

Cochise (Albert Dupontel) i Gilou (Bouli Lanners), dwaj nierozłączni łowcy nagród poszukują skradzionego telefonu z poufnymi wiadomościami. Na trasie poszukiwań trafiają do miasteczka, gdzie poznają parę Esterę i Willego. W tym małym mieście, gdzie wszystko zawodzi, okaże się, że natura ludzka nie jest najlepsza. To może być ostatnie zadanie mężczyzn, ale ono nie bardzo różni się od pierwszego. Kristo

Gatunek
Dramat

Szczegóły

Premiera
2017-01-13 (kino), 2016-01-05 (świat)
Dystrybutor
M2 Films
Wytwórnia
Versus Production (koprodukcja)
ADCB Films (koprodukcja)
Rita Productions (koprodukcja) zobacz więcej
Kraj produkcji
Francja, Belgia
Inne tytuły
The First, the Last (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
98 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Ten film to szybko gasnąca nadzieja na dziką i niefrasobliwą historię o przemianach wewnętrznych w ekscentrycznym stylu Tarantino czy braci Coen. 4

Dziwność nad dziwnościami, a nade wszystko dziwność. Kiedy za takim hasłem podążą się podczas tworzenia filmu, a potem jest długo, długo nic, to jednak parafraza przestaje być potrzebna i można wstawić: marność. Dezynwoltura narracyjna jako zabieg inteligentnie przeprowadzony to skarb dla filmu, jednak w przypadku Ostatni będą pierwszymi to pułapka, z której wyłowimy przy dużym wysiłku urwane refleksje o przemianach wewnętrznych, przemijaniu jako pewnym moralnym podsumowaniu, możliwości osiągnięcia sprawiedliwości wyłącznie przemocą oraz miłości jako terminu póki żyjemy niemożliwego do finalnego zdefiniowania.

Wszystko zaczyna się jak rasowe kino gulaszu pełnego mięsa, niczym Aż do Piekła, czy ze stada samotnych wilków, jak z Sicario. Dwóch mężczyzn za zleceniem ruszają odzyskać zaginiony telefon. W wyniku niesamowicie bliźniaczej historii omyłek, jak u mniej błyskotliwych braci Joel Coen, telefon przechodzi z rąk do rąk, a nasi bohaterowie zaczynają się interesować zupełnie czym innym. Jeden zaczyna myśleć o przemijaniu i chce pochować przypadkowo napotkanego trupa, a drugi wpada w romans i pomaga spotkać się dwójce zakochanych w sobie ekscentryków, których muszą odnaleźć po tym samym kolorze kurtek. Droga fabularna się rozwidla w obiecujący sposób, jednak prócz wyszukanej przemocy i absurdu nierówno rozegranego, dostajemy dużo ślepych zaułków dla intelektu. Brakuje siły i benzyny by polać ten łatwopalny materiał, z którego mogło wybuchnąć coś naprawdę smakowitego.

Ostatni będą pierwszymi to niespełniona próba połączenia kilku poetyk, a nawet zaangażowania symbolicznego Jezusa, który staje się w nim w trakcie filmu, jak gdyby na potrzeby tej płowej ziemi. Seria dziwnych zdarzeń niespecjalnie zaspokaja potrzeby intelektualne widza, a staje się niespójną jazdą udającą wysoką prędkość, a tak naprawdę jednak jedziemy rozklekotanym autem, gdzie części w trakcie odpadają.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą