Po prostu przyjaźń 2016

Są ze sobą na dobre i złe, na zawsze. Aż pewnego dnia... Alina (Sonia Bohosiewicz) i Marian (Marcin Perchuć) wygrywają do spółki wielkie pieniądze i muszą się nimi jakoś podzielić. Ivanka (Magdalena Różczka), singielka i menadżerka na wysokich obcasach, postanawia mieć dziecko, pomóc ma jej w tym serdeczny przyjaciel (zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

W Kinie

Multikino Złote Tarasy, Warszawa, 12:25 repertuar i rezerwacje biletów

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 5 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Fabuła

Są ze sobą na dobre i złe, na zawsze. Aż pewnego dnia... Alina (Sonia Bohosiewicz) i Marian (Marcin Perchuć) wygrywają do spółki wielkie pieniądze i muszą się nimi jakoś podzielić. Ivanka (Magdalena Różczka), singielka i menadżerka na wysokich obcasach, postanawia mieć dziecko, pomóc ma jej w tym serdeczny przyjaciel (Bartłomiej Topa). Filip (Kamil Kula) zaryzykuje twarz i karierę dla kaprysu zwariowanej kolekcjonerki guzików (Aleksandra Domańska). Stateczny profesor (Krzysztof Stelmaszyk) będzie musiał zdecydować, czy dla przyjaciela (Przemysław Bluszcz) warto złamać zasady. Tymczasem zgrana paczka przyjaciół (Agnieszka Więdłocha, Aleksandra Domańska, Maciej Zakościelny, Piotr Stramowski, Marcin Perchuć) wyrusza w góry , gdzie odkrywa tajemnicę, która na zawsze zmieni ich życie. opis dystrybutora

Gatunek
Komedia

Szczegóły

Premiera
2017-01-06 (kino)
Dystrybutor
Next Film
Wiek
od 12 lat
Czas trwania
136 minut

Wiadomości zobacz wszystkie 5 wiadomości

Recenzje

Po prostu przyjaźń to po prostu wydłużony do wersji pełnometrażowej odcinek serialu TVN, bez jakiejkolwiek wiarygodności, czy psychologii. 3

Miejmy nadzieję, że porzekadło jaki Nowy Rok, taki cały rok, nie dotyczy kina. Pierwsza polska premiera jaka się pojawiła na ekranach to film Po prostu przyjaźń. Ta produkcja to po prostu wydłużony do pełnego metrażu odcinek przeciętnego serialu TVN. To ultra przewidywalna produkcja, nie pozostawiająca śladu w historii kina. To nic więcej jak feel good movie, bez jakichkolwiek ambicji.

Twórcy Listów do M. tworzą znowu rzeczywistość, w której relacje między ludźmi mają być najważniejsze, a krzepienie to główny determinant ich twórczości. Grupa przyjaciół przeżywa najróżniejsze perypetie. Od chęci zdobycia nasienia od przyjaciela, po sypianie z byłą ukochaną przyjaciela, z trafieniem szóstki w totka i poważną chorobą w tle. Takie tam pourywane epizody, mało komunikujące się ze sobą, doprowadzają do corocznego, rytualnego wyjazdu w góry, który będzie różnił się od pozostałych.

To kiepska wersja, zbudowana w rytmie Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, gdzie nie ma żadnej psychologicznej podwarstwy i kondygnacji, po prostu przyjaciele przyłapują się na kłamstwach. Nikt nie ma zamiaru gmerać w naszych bohaterach, wybebeszać ich, tylko przebierać w modne ciuszki i zamknięty zestaw min, a humor jest w dużym stopniu nieporadny. Są to podręcznikowe sceny, które wiemy jaki efekt mają wywołać, gdzie ich finał znamy od początku i nie trzeba być wcale widzem smakującym tylko w tym wytrawnym. Nie mam nic przeciwko winom słodkim, ale te na dodatek jest tanie, pełne siarczanów i nalewane już o kilka razy za dużo.

Twórcy Listów do M. tworzą znowu rzeczywistość, w której relacje między ludźmi mają być najważniejsze, a krzepienie to główny determinant ich twórczości. Grupa przyjaciół przeżywa najróżniejsze perypetie. Od chęci zdobycia nasienia od przyjaciela, po sypianie z byłą ukochaną przyjaciela, z trafieniem szóstki w totka i poważną chorobą w tle. Takie tam pourywane epizody, mało komunikujące się ze sobą, doprowadzają do corocznego, rytualnego wyjazdu w góry, który będzie różnił się od pozostałych.

To kiepska wersja, zbudowana w rytmie Dobrze się kłamie w miłym towarzystwie, gdzie nie ma żadnej psychologicznej podwarstwy i kondygnacji, po prostu przyjaciele przyłapują się na kłamstwach. Nikt nie ma zamiaru gmerać w naszych bohaterach, wybebeszać ich, tylko przebierać w modne ciuszki i zamknięty zestaw min, a humor jest w dużym stopniu nieporadny. Są to podręcznikowe sceny, które wiemy jaki efekt mają wywołać, gdzie ich finał znamy od początku i nie trzeba być wcale widzem smakującym tylko w tym wytrawnym. Nie mam nic przeciwko winom słodkim, ale te na dodatek jest tanie, pełne siarczanów i nalewane już o kilka razy za dużo.

Po prostu przyjaźń to kino niekradnące punktów IQ widzom, czy wymierzające ciosy myślącym, ale też nie stawiające przed nim żadnych wyzwań i nie tworzące więzi emocjonalnej. To film afirmujący przyjaźń, ale średnio kontaktujący się z ziemią. Kolejny raz w polskim kinie przestrzeń jest zbudowana z miasta i realiów nieznanych (nie chodzi o eksplorowanie ludzi na zasiłku, czy biedy najbiedniejszej ), które sprawiają, że głównym materiałem budowy filmu jest tworzywo sztuczne, a nazwa ulicy Próżnej na jednym z kadrów idealnie klamruje tę produkcyjkę. Ten film markuje pomysłowość, a tak naprawdę chodzi o dużo nazwisk, kilka chwytliwych utworów i de ja vu z Tylko mnie kochaj, czy innych Nigdy w życiu.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą