The Last of Us: Przyszłe dni 2x1 —
To w znacznym stopniu opowieść obyczajowa, która skupia się na relacjach łączących parę głównych bohaterów, chociaż podskórnie cały czas czujemy czające się gdzieś niebezpieczeństwo.
przeczytaj recenzję
Stolittya Yakova: Final 1x4 —
Trzeba przyznać, że historia głównego bohatera jest nadzwyczaj interesująca. To pokazane w pigułce dzieje zachodniej Ukrainy od czasu upadku Imperium Rosyjskiego po powstanie niepodległego państwa.
przeczytaj recenzję
Thunderbolts* —
Jeżeli na początku filmu mamy grupę osób do siebie niepasujących, które muszą walczyć ze wspólnym przeciwnikiem, to nawet stworzenia żyjące na dnie Rowu Mariańskiego domyślą się, co będzie dalej
przeczytaj recenzję
Ucieczka z Los Angeles —
John Carpenter zdegustowany klimatem i stylem życia panującym w Hollywood Carpenter piętnuje je. Próżność, kasa, kult ciała i powierzchowności, konsumeryzm.
przeczytaj recenzję
Reacher: Dym na wodzie 3x6 —
Trudno nie podziwiać odwagi głównego bohatera, który udaje się na spotkanie z Quinnem, chociaż nie ma pewności, czy jego amnezja jest prawdziwa.
przeczytaj recenzję
Stolittya Yakova: Viyna 1x3 —
Bez wątpienia trzeci odcinek „Stulecia Jakowa” zapowiadał się najciekawiej. Zbrodnię wołyńską pokazano jednak tak, by okazała się mało istotnym epizodem.
przeczytaj recenzję
The Last Showgirl —
Nie jest filmem złym – jest filmem niedosyconym. Zostawia widza w zawieszeniu, gdzieś pomiędzy podziwem dla rzemiosła a poczuciem, że coś tu mogło wybrzmieć mocniej, celniej, prawdziwiej.
przeczytaj recenzję
Menshiy sredi bratev —
Pod wieloma względami dzieło to przywołuje na myśl wcześniejszy o dekadę „Czas jej synów”. W obu główną rolę gra jeden z braci, który zdaje sobie coraz bardziej sprawę z ulotności życia.
przeczytaj recenzję
Stolittya Yakova: Zosya 1x2 —
Od strony fabularnej (niemal) wszystko wydaje się być w porządku, ale wizualnie kłują w oczy sztuczne, przypominające skansen, dekoracje. Wszystko jest nowe i wypucowane, a chłopi schludni i czyści.
przeczytaj recenzję
W paszczy szaleństwa —
Film należy obejrzeć przynajmniej dwukrotnie, ponieważ za pierwszym razem wpędza w dość sporą konfuzję. To właśnie w tym tkwi jego siła.
przeczytaj recenzję