Czego w filmie Uszakowa zabrakło? Odpowiedź jest bardzo prosta – emocji! Czyli tego, co jest najsilniejszą stroną amerykańskich animacji
przeczytaj recenzję
Ridleyowi Scottowi udała się spora sztuka – uniknął kilku pułapek: zbytniego podobieństwa do „Gladiatora”, zbytniego podobieństwa do „Braveheart” i upartego odchodzenia od kanonu Robin Hooda.
przeczytaj recenzję
„I Love You, Philip Morris” ogląda się tak samo, jak wszystkie filmy o sympatycznych oszustach: z dreszczykiem niepokoju powodowanym świadomością, że bohater musi w końcu wpaść.
przeczytaj recenzję
Nareszcie powstała ekranizacja, która kreatywnie rozwija wirtualną przygodę, szanuje elektroniczny pierwowzór, ale jednocześnie zapewnia świetną rozrywkę nie-graczom.
przeczytaj recenzję
Przesadzają ci, którzy przekonują, że jest to thriller. To typowy dramat psychologiczny o przepaściach między ludźmi – pokoleniowej i mentalnej.
przeczytaj recenzję
Subiektywny i radykalnie proekologiczny dokument o konflikcie między obrońcami delfinów a łowiącymi je rybakami w japońskim miasteczku. Czy jest się czego bać? Jest.
przeczytaj recenzję
Trzej główni bohaterowie są najmocniejszym punktem „Braci”. Bo o ile sama opowieść jest nużąca, o tyle aktorskie popisy Portman, Maguire’a i Gyllenhalla skłaniają do tego, żeby ten film obejrzeć.
przeczytaj recenzję