Tesla —
Niestety, kilka zabiegów formalnych nie czyni "Tesli" filmem interesującym. Ten seans może być jedynie frustrujący, jakkolwiek dobre nie byłyby jego kadry czy jeżdżący na wrotkach Hawke.
przeczytaj recenzję
Spree —
Jest wyolbrzymieniem, które przez maksymalne przesunięcie granicy, traci na przesłaniu, a staje się jedynie krwawym spektaklem. Ma ambicje, ale ostatecznie wystarcza mu to, że go w ogóle oglądamy.
przeczytaj recenzję
Może pora z tym skończyć —
Jest tym samym dla Synekdochy, Nowy Jork czy Anomalisy, co ostatnie filmy Woody’ego Allena dla Annie Hall i Manhattanu. Bezduszną imitacją wielkiego kina; powidokiem dawnego geniuszu.
przeczytaj recenzję
Nigdy, rzadko, czasami, zawsze —
To właściwy moment na wejście do polskich kin i zamknięcie ust wszystkim tym, którzy uważają, że w czasie pandemii równouprawnienie i tolerancja przestają być istotnymi kwestiami.
przeczytaj recenzję
Jezioro dzikich gęsi —
Cały gatunkowy sos okazuje się niewystarczająco gęsty, by móc w pełni się w nim rozsmakować. Początkowe napięcie spada z powodu nieumiejętnego budowania dramaturgii i rozwlekania niektórych wątków.
przeczytaj recenzję
Nie ma nas w domu —
Nie ma tu ani grama przesady, są za to szare i smutne realia rzeczywistości, z jaką mierzyć się musi każda rodzina sytuująca się na pozycji klasy średniej/niższej w społeczeństwach rozwiniętych.
przeczytaj recenzję