Zakochany do szaleństwa —
„Zakochany…” jest udaną, niecodzienną komedią romantyczną. Ma co prawda kilka nudniejszych czy dłużących się momentów, ale więcej jest jednak elementów, które przemawiają na korzyść filmu.
przeczytaj recenzję
Wonder Woman 1984 —
Jak na kino wysokobudżetowe i długi metraż tej produkcji, niewiele jest widowiskowych scen, do których warto wrócić nawet po seansie.
przeczytaj recenzję
Seks to nie grzech —
To film obyczajowy podszyty delikatnym humorem, który wbrew pozorom nie należy też do tych „pikantnych”, choć tytuł i zapowiedzi mogą sugerować co innego.
przeczytaj recenzję
O wszystko zadbam —
To film, który jest niewypałem. Choć realizacyjnie i aktorsko jest naprawdę dobrze, scenariusz i samo rozpisanie postaci jest po prostu bardzo kiepskie.
przeczytaj recenzję
Dzień na tak —
Ani nie jest on zabawny, ani poruszający, ani jakoś szczególnie rozrywkowy. Muszę jednak przyznać, że ogląda się go dobrze i bezboleśnie.
przeczytaj recenzję
Nomadland —
„Nomadland” formalnie jest filmem prostym, ale dzięki lokacjom i świetnej pracy operatorskiej, podróżowanie u boku głównej bohaterki nabiera zupełnie inny wymiar.
przeczytaj recenzję
Sentinelle —
Jedyną zaletą filmu jest jego czas trwania. 80 minut sprawia, że żałujemy czasu poświęconego na seans jedynie przez trochę ponad godzinę.
przeczytaj recenzję
Minari —
Chung znakomicie miesza różne konwencje i oferuje prawdziwy, emocjonalny rollercoaster w czasie seansu. Jednak nie są to jakieś tanie, zbytnio pompatyczne zagrywki, które mają działać na widza.
przeczytaj recenzję
Liga Sprawiedliwości Zacka Snydera —
Jest zaskakująco spójna z punktu widzenia narracji i poprowadzenia postaci, a jednak – co paradoksalne – nie będzie w stanie rzucić widza na kolana samą fabułą.
przeczytaj recenzję