Reżyser chciał coś powiedzieć, ale nie powiedział tego do końca - pozostawiając widza, jak i samego bohatera w ciągłym zawieszeniu.
przeczytaj recenzję
Jak nie patrzeć „Kamienie na szaniec” to ekranizacja, na którą specjalnie zapraszać nie trzeba było i o to może właśnie w tym wszystkim chodzi. Mi jest po prostu przykro.
przeczytaj recenzję
„Tylko kochankowie przeżyją” nie jest najlepszą produkcją, która przedstawia zmagania i bolączki dzieci nocy. Miałam wrażenie, że film nie posuwa się do przodu, tylko wciąż krąży wokół jednego tematu.
przeczytaj recenzję
Polecam „Naukę spadania” tym z Was, którzy lubią kino raczej lekkie, urocze, wzruszające i nawet momentami zabawne. Paradoksalnie, po zakończeniu tego filmu zapewne będziecie mieć na ustach uśmiech.
przeczytaj recenzję
Izraelscy producenci udowodnili „Dużymi złymi wilkami”, że ich kraj ma potencjał do dobrych i mocnych filmów, które pozostaną z widzem na o wiele dłużej, niż tylko w sali kinowej.
przeczytaj recenzję
„Witaj w klubie” jest filmem, który powinien obejrzeć każdy, żeby zdać sobie sprawę z tego, jak bardzo nas okłamują koncerny farmaceutyczne.
przeczytaj recenzję
„Riki-Oh” nigdy, w swoim założeniu, nie miał i nie chciał aspirować do miana filmu dobrego. Receptą, która pozwoli widzowi na spokojny seans, jest potraktowanie tej produkcji jak komedii.
przeczytaj recenzję
Mnie produkcja nie urzekła, jednak pewne elementy (postać Artemizji, slow motion, muzyka) spowodowały, że film nie jest aż tak zły.
przeczytaj recenzję
Wielbicieli Allena zachęcać pewnie nie trzeba. Tych, którzy twórczości Nowojorczyka nie lubią, zachęcać się nie powinno, bo „Blue Jasmine” to film smutny i duszny.
przeczytaj recenzję
„Labirynt” zaskakuje przede wszystkim doskonałym, intrygującym scenariuszem, pełnym niedopowiedzeń, mylnych tropów, nieoczekiwanych zwrotów akcji oraz atmosfery grozy.
przeczytaj recenzję