> Kolaborantka o 2012-11-14 16:09 napisał:
> dostał już ktoś nagrody za sierpień / wrzesień ?
Jeszcze nikt, ale większość nagród jest już spakowanych. Jak zostaną wysłane, to na forum pojawi się informacja ;)
Ciekawe co tam dziwacznego wycudował znowu Zombie. Plakat źle wygląda, ten czerwony za bardzo jaskrawy, ale pewnie po wydrukowaniu lepiej się prezentuje.
Coraz więcej pięknie wizualnych filmów się pojawia. Czekam na Oza.
Serial całkiem w porządku, ale przestałem oglądać pod koniec pierwszego sezonu. Po pierwsze ciężko tak codziennie oglądać każdy odcinek i w pewnym momencie kompletnie wypadłem z ciągu i już potem do serialu nie wróciłem.
Niestety, jest to znacznie gorsza kopia niż chociażby amerykański remake. Polscy scenarzyści mogli śmielej wprowadzić więcej oryginalnych wątków.
Wiesz, też nie każdemu musi wpasować się w gust tak oryginalne poczucie humoru jakie serwuje Anderson. Ja ten film pokochałem w momencie, gdy tych dwoje uciekło i pojawiła się w tle ta urzekająca muzyczka, która potem jeszcze parę razy w filmie powróciła.
Film jest… specyficzny, pozytywnie zakręcony. Historię można nazwać "obyczajówką", ale jest ona podana w niezwykły sposób, dzięki wspomnianemu przez Ciebie aktorstwu, zdjęciom, montażowi i, pominiętej przez Ciebie, muzyce i scenografii.
Po 20 pierwszych minutach czułem lekkie znużenie, ale jeśli ktoś wkręci się w ten absurdalny klimat, może ten film pokochać. Najlepsze dokonanie Andersona od czasów "Rushmore".
8/10
PS: Czy tylko mi Kara Hayward przypomina młodszą Kristen Stewart? :)
I ponadto "House of Lies" i "Dziewczyny" też tego samego dnia powracają. Dzień dobrych komedii.
Ma być podobno możliwość wyboru, na szczęście.
8/10 – Co tu się rozpisywać – film bardzo dobry. Polecam.
Scenariusz: wciągająca fabuła, kilka naprawdę genialnie rozpisanych scen – po raz kolejny świetna scena z przywiązanym Bondem do krzesła.
Aktorstwo: Daniel Craig stworzył postać agenta 007 na miarę XXI wieku, ale to Bardem błyszczał najbardziej – stworzył wyrazistą postać antagonisty. Jeśli chodzi o kobiety Bonda to w końcu Craigowi dobrano rewelacyjne partnerki – pełną seksapilu Bérénice Marlohe i pełną uroczego wdzięku Naomie Harris.
Jedyny minus należy się za… montaż. Przy niektórych scenach akcji (chociażby zjazd ze schodów w metrze) wyglądało jakby zabrakło paru sekund filmu.
Nie ma chyba drugiego takiego reżysera jak Soderbergh, który robi filmy w kratkę. Po zwiastunie należy oczekiwać, że Side Effects będzie zaliczane do udanych przedsięwzięć Stevena, chociaż nie rozumiem z jakiej paki tak przeciętny aktor jak Channing Tatum stał się jego nową muzą.
Proszę czekać…