> A_Biel o 2015-04-13 21:14 napisał:
> Zdecydowanie za dużo scen w Meereen – czyli moje coodcinkowe narzekanie na
> Dankę. Chyba nic nie jest już w stanie zmniejszyć mojej niechęci do blondi.
> Jedyna satysfakcjonująca scena z jej udziałem to ta gdzie zwiewała przed
> smokami. Jak widać potomstwo matki smoków już nie takie potulne. Bez swojego
> największego atutu ktoś tu może mieć problemy z utrzymaniem się u władzy. A im
> większe jej problemy tym większa dla mnie satysfakcja. Dodatkowo Missandei
> dołączyła do głównej obsady więc można się spodziewać więcej nudów między nią a
> Szarym Robakiem.
Ja lubię blondi, ale faktycznie było za dużo scen tam w tym odcinku.
> Tyrion i Varys oczywiście na plus. Zawsze lubiłam Varysa więc cieszę się, że
> będzie go więcej zwłaszcza, że będzie dzielił sceny z Tyrionem. Podobała mi się
> rozmowa o tym, że Tyrion nigdy nie będzie królem. Chyba nikt nie zaprzeczy, że
> byłby on najlepszym kandydatem i pewnie wielu oglądających serial lub
> czytających książki ma w głębi ducha nadzieję, że na końcu to jednak on będzie
> tym który zasiądzie na żelaznym tronie. A przynajmniej ja mam taką nadzieję.
> Mamy tu jednak rozmowę która burzy tą nadzieję. Ponieważ tak się nigdy nie
> stanie, Varys to wie jak również i Tyrion. Nie mam wątpliwości, że dostaniemy
> jeszcze sporo dobrych scen między tą dwójką.
W końcu ciekawy obrót sprawy z tym, że rozważają stanięcie u boku Danearys.
> Nie wiem co scenarzyści kombinują z Sansą. Mamy tu sporą dewiację od książek.
> Nie lubię zmian zwłaszcza takich dużych. Jeśli jedzie tam gdzie myślę, że jedzie
> a wszystko na to wskazuje to będziemy mieli kłopot bo za dużo to nam pozmienia.
Mnie ona denerwuje, tak jak Ciebie blondi :p
> Ciekawa była również scena Cersei z Lancelem (którego swoją drogą kompletnie nie
> rozpoznałam). 5 sezon zdecydowanie będzie należał do Cersei i już się nie mogę
> się doczekać tego jak potoczy się jej historia.
A nie zmienili aktora? Bo też mi się wydawało, że pierwszy raz tę twarz widzę.
> Sceny na murze również mi się podobały. Zawsze przyjemnie mi się ogląda mojego
> ulubionego króla Stannisa. Nie musi nawet nic robić wystarczy, że jest. Jego
> chęć przyłączenia dzikich do swojej armi to dobre strategiczne posunięcie.
> Chociaż obawiam się może mieć problemy z przekonaniem ich po spaleniu Mance’a.
> Co do Mance’a to mój problem z nim był zawsze taki, że nie potrafiłam zrozumieć
> dlaczego wszystkie te klany, z których niektóre się nienawidzą poszły by za kimś
> takim jak on. Oczywiście bali się Innych, ale musieli widzieć w nim coś więcej
> skoro uznali go za króla. Dopiero jego rozmowa z Jonem o tym dlaczego nie może
> ugiąć kolan przed Stannisem dała mi odpowiedź. Oto człowiek który prędzej zginie
> w męczarnich niż straci szacunek swoich ludzi. Będzie mi go brakowało. Brawo dla
> Jona, że ukrucił mu męczarnię.
Na Murze zawsze jest ciekawie. Ale nie podzielam sympatii do Stannisa, który jawi mi się jako osoba bez charyzmy, owinięta wokół palca szalonej kobiety.
The Fappening dla serialomaniaków :D
Lynch wypowiedział się na fejsie:
https://www.facebook.com/davidlynchofficial/posts/828067360575486
Myślę, że zbyt poważnie podszedłeś do tej produkcji. Według mnie to przerysowanie, które pewnie według ciebie jest głupie, jest dość zabawne i niewątpliwie wyróżnia tę produkcję na tle innych o tej samej tematyce. Randka z trollem czy Adolf Hitler dostarczają niezłego komizmu.
Minusy:
- Jay Baruchel po raz kolejny udowadnia, że trudno nazwać go aktorem,
- więcej pikanterii by się przydało – już Adolf przymierza się do lizania niewiasty, a tu następuje cięcie.
> ferhin2 o 2015-03-31 01:08 napisał:
> a ja Wam powiem, że mi nie przeszkadza. Ktoś chce czytać streszczenie przeczyta
> opis, ktoś na szybko przeczyta zarys. wiele miejsca to nie bierze.
Też wychodzę z tego założenia, ale czy jest sens walić zarys fabuły tuż nad opisem? Jak dla mnie jest to zbyt rażące ustawienie.
Toż to Sheldon Cooper odbierze sobie życie po takiej informacji :(
Wydaje mi się, że więcej wspólnego ma to z “The Gates“ niż z “Twin Peaks“.
Czytałem Twoje wielbiące opinie i zastanawiałem, czy aby na pewno oglądamy ten sam serial. Póki co, wieje nudą. Główny bohater obija się od ściany do ściany, a przy tym niemalże nic się nie dzieje. Każda scena ma na celu po raz n-ty uświadomić nas, jak życie Jimmy’ego jest denne. Widziałem BB, ale te smaczki (przewijające się postacie) nie są dla mnie żadną rekompensatą. Bo BCS brakuje własnej tożsamości.
Bo życie Saula Goodmana nigdy nie było bardziej nudne…
Faktycznie, patrząc na nagrody wcześniejsze, tak to może wyglądać. Ale wciąż liczę na niespodziankę, że Birdman zdobędzie nagrodę dla najlepszego aktora.
Proszę czekać…