Widzę i słyszę, że nie tylko ja mam takie odczucia. Generalnie, coś pękło w serialu. I nie chodzi mi o treść:
- nie przeszkadza mi, że fabuła coraz bardziej odchodzi od pierwowzoru literackiego, bo książki czytam dopiero po obejrzeniu kolejnych sezonów,
- w serialu dalej przeplatają się mniej lub bardziej ciekawe wątki – to też się nie zmieniło,
ale gdzieś serial stracił swój styl, swój pazur. Forma dopasowała się do jakiejś telenoweli. IceWolf wspomniał o Modzie na sukces… w moim odczuciu wiele scen, chociażby scena gwałtu, pasowałby do do niej, a nie Gry o tron z zeszłych lat. Nawet Tyrionowi scenarzyści wrzucają coraz mniej błyskotliwych dialogów.
Kurde, a ja zostawiłem gdzieś ten serial na którymś odcinku i nie pamiętam którym :D
Kapitalny – Choć po początkowych odcinkach byłem daleki od zachwytów, to kolejne odcinki zrobiły swoje. Ten serial stopniowo ujawnia kolejne wątki intrygi. Akcja rozgrywa się na wielu płaszczyznach, ale twórcy nie szarżują z serwowaniem taniej sensacji, dyskretnie odkrywając kulisy skomplikowanej relacji między członkami rodziny Rayburnów.
Ci, którzy np. cenią Grę o tron za swoją złożoność fabularną, nie powinni mieć problemów z docenieniem bardziej kameralnego Bloodline – póki co jak dla mnie najlepszej nowości w tym roku, jeśli chodzi o seriale.
1. Po kliknięciu gwiazdki po prawej stronie, nie zapala się ona. A w repertuarze przy tym kinie normalnie jest zaświecona.
2. Reżyseria – wyświetlają się także asystenci.
Jon!!! – Wykapany tata [ciach] :)
Jakieś tam kropelki jeszcze w powietrzu lecą :)
Nie wiem, czy bardziej odpowiednim hasłem nie byłoby przypadkiem "It’s coming/Coming now" niż "Coming soon", ale mimo wszystko – jestem rozbawiony tym plakatem :D
Ja również :D
Oglądasz filmy na tyle długo i jesteś tutaj pewnie niewiele krócej, więc dobrze powinieneś wiedzieć, że pisanie takich komentarzy i dawanie takich not tylko zachęci niezdecydowanych do obejrzenia tego cudeńka :D
Eee tam, jedyny, któremu zależy na losie królestwa, jest Varys.
Proszę czekać…