Ten film powstał chyba tylko z jednego powodu – kobieta grająca Kate koniecznie chciała zagrać główną rolę w filmie, więc jej małżonek jako scenarzysta, reżyser i producent tego gniota w jednej osobie jej to umożliwił. Brak mi słów, żeby to dzieło opisać… nawet nie wiadomo jaki to miał być gatunek. Aktorstwa tam nie ma, scenariusza tam nie ma, dialogi to jakiś absurdalny żart. Tak więc jak w temacie szanujcie swój czas i nie oglądajcie tego gniota. Nie warto.
Pomysł może miał potencjał, ale rozwinąć się go nie udało.. Za bardzo zamieszana fabuła, niektóre rzeczy niepotrzebne, niektóre ciągnęły się za długo.
Bardzo dobrze zagrał David Gunning. Najlepsza była rozmowa przy kolacji. Można było ją jakoś rozwinąć, zakończyć ciekawiej..
Film może nie nudził, ale po obejrzeniu nie dał satysfakcji a wręcz rozczarował..
Mieszane uczucia, z przewagą na nie. Rola Kate źle obsadzona.. Jak dwóch facetów może się kochać w kobiecie która wygląda poniżej przeciętnej.. Ale wiadomo jakimi prawami rządzi się kino w usa..
W tym filmie wszystko jest złe. Scenariusz, aktorzy i dialogi. Nie wiem skąd oni wytrzasnęli taką drewnianą aktorkę. Reszta aktorów też nie lepsza. Zasugerowałem się wypowiedziami, że nie jest taki zły i bardzo żałuję straconego czasu.
Czy efektem połączenia reżyserii Tony’ego Scotta, scenariusza Quentina Tarantino, muzyki Hansa Zimmera i obsady z Cristianem Slaterem, Bradem Pittem, Denisem Hooperem i Gary Oldmanem mogło być coś innego niż arcydzieło? Obawiam się, że rekord retoryczności pytania właśnie został pobity
i co za idiota to nakręcił? Johnny Cage chyba dawno nie miał angażu i musiał zacząć od nowa w odgrzewanym kotlecie gore typu C bo innego wytłumaczenia nie ma. Aż szkoda to oceniać.
Faktycznie, koncepcja jest dobra. Ale najbardziej mnie wkurza, jak w filmie brakuje siódmej klepki
autorowi scenariusza odpowiadającej za jakieś trzymanie się fabuły. Nie będę wymieniał co
konkretnie mam na myśli. Ale dla przykładu dziewczyna która miała wrzucić tabletki nasenne po
dwóch minutach. Od wyjścia z pokoju. Ale jakie to miało znaczenie skoro w tym czasie wcale nie
musiał używać swoich mocy, ponadto przecież dwie minuty jeśli chodzi o niego mógł znać
trzymając szklankę w rękach, więc pomysł z tym włożeniem po dwóch minutach jest całkowicie
absurdalny,
ogólnie film spoko
Czy tylko ja zauważyłem że schemat walki z jakimś durnym urzędasem jest jak żywcem wyjęty z naszej polskiej rzeczywistości?
Mam słabość do takich futurystycznych klimatów,choć ten film należy potraktować z lekkim przymrużeniem oka.Na plus na pewno dobrze przedstawiony obraz korporacji przyszłości,która niczym się nie rózni od tych dzisiejszych,świetny L.Schreiber który w drugoplanowej roli wypada lepiej,niż Jude,świetna ścieżka dżwiękowa oraz niezły momentami czarny humor.Dodatkowy plusik za naprawdę niespodziewane zakończenie,oraz dobrą scenę "rzeżni" pod różowymi drzwiami.Główny minus dotyczy się konwencji w jakiej ten film został zrealizowany.Tak jakby rezyser nie mógł się do końca zdecydować,czy nakręcić film na poważnie czy też lekko ironicznie,ja bym wolał ten film zobaczyć w mroczniejszej wersji(temat ku temu jest naprawdę dobry).Tak czy inaczej polecam.
Może jestem dziwny, ale pierwsze co mi się rzuciło w oczy i nie dawało spokoju do samego końca to wszechobecne wąsy. Nie ma chyba ani jednej ogolonej postaci w całym filmie xD
Opowieść podobna do takiego filmu sci fi o świecie w którym nie rodzą się dzieci. jednak tamten wydaje mi się być lepszym filmem. Nie jest to wybitne osiągnięcie gatunku al widziałem gorsze.
Proszę czekać…