@dawidek98
Od zawsze się interesuję kinematografią. I z tego powodu właśnie założyłem konto na portalu FDB. Musiałem kilkanaście lat czekać, by móc pochłaniać tak potężne dzieło kultury jakim jest film, i tak niesamowicie fajną dziedzinę wiedzy jakim jest też niewątpliwie kino. A najbardziej mi się podobają filmy stare - bo te współczesne albo mi się nie podobają, albo je tylko raz oglądam. A na horyzoncie brak powrotu do filmu! Jestem również pod wrażeniem takich klasyków, jak "Wyjście robotników z fabryki", "Traffic Crossing Leeds Bridge", "Roundhay Garden Scene", "Podróż na Księżyc" czy "Metropolis" - tak, jestem z kompletnie innej epoki, a mimo to uważam te dzieła za udane. I pamiętajcie jeszcze o jednym - gdyby nie obejrzenie filmu, to dzień uważałbym za całkowicie stracony. Seriale z XX wieku też są moją ogromną pasją - można je oglądać latami i nigdy się one nie znudzą.
Zdjęcia fajne, ale film raczej przeciętny. Nasza Izabella Scorupco nawet nieźle daje sobie radę.
Niestety "wykonawstwo" Szulkina, jak zwykle jest ordynarnie tragiczne! Aczkolwiek w tym filmie można się doszukać odniesień do PRL’owskiej rzeczywistości, istoty człowieczeństwa, wiary oraz śmierci – ale nie tylko. Pod tym względem film nie jest zły (mam na myśli główną kanwę filmu). Podobał mi się wątek z chłodnią – lodówką, która według szalonego pomysłu miała posłużyć jako schronienie, gdy zawali się kopuła. Pomysł z zamrożeniem kobiet (niczym mięsa w zamrażalniku) na czas oczekiwania na ratunek i przybycie arki – też było niezłe. Męczą niestety infantylne dialogi, a w pewnych momentach nawet gra aktorska – przykład: "przerażenie" Stuhra (Soft), gdy widzi jak jego partnerka spada z liny… O bójce z Niemczykiem (Zadbany) już nie wspomnę. 4/10
Karol Strasburger w swojej pierwszej głównej roli się sprawdził na medal. Piotr Fronczewski w podwójnej kreacji: więźnia Belińskiego i "Charliego", oficera brytyjskiego w klasztorze też wypadł pierwszoligowo. To się nazywa niesamowity traf: przed 25 rokiem życia zostać polskim aktorem z najwyższej półki. Ale na swoje opus magnum Zbigniew Kuźmiński musiał jeszcze poczekać piętnaście lat (dla niewtajemniczonych, chodzi o serial "Nad Niemnem"). Bardzo mi się podobała scena, kiedy to główny bohater wysadził kompleks pojazdów na tle greckiego Akropolu i Morza Śródziemnego i uciekał ile sił w nogach, doznając poparzeń trzeciego stopnia wskakując do wody. Polskich filmów, które zostały nakręcone w Atenach – stolicy Grecji można policzyć na palcach jednej ręki. I za to leci dodatkowy plus: 7/10.
Proszę czekać…