Od zawsze się interesuję kinematografią. I z tego powodu właśnie założyłem konto na portalu FDB. Musiałem kilkanaście lat czekać, by móc pochłaniać tak potężne dzieło kultury jakim jest film, i tak niesamowicie fajną dziedzinę wiedzy jakim jest też niewątpliwie kino. A najbardziej mi się podobają filmy stare - bo te współczesne albo mi się nie podobają, albo je tylko raz oglądam. A na horyzoncie brak powrotu do filmu! Jestem również pod wrażeniem takich klasyków, jak "Wyjście robotników z fabryki", "Traffic Crossing Leeds Bridge", "Roundhay Garden Scene", "Podróż na Księżyc" czy "Metropolis" - tak, jestem z kompletnie innej epoki, a mimo to uważam te dzieła za udane. I pamiętajcie jeszcze o jednym - gdyby nie obejrzenie filmu, to dzień uważałbym za całkowicie stracony. Seriale z XX wieku też są moją ogromną pasją - można je oglądać latami i nigdy się one nie znudzą.
Wątek tabletu "Lilypad" jest bliźniaczo podobny do tego z pierwszej części, kiedy to Andy dostaje Buzza Astrala na urodziny. Bardzo podobał mi się wątek gwiezdnej bazy Buzzów Astralów, którzy ruszają na pomoc w odszukaniu Jessie i Mustanga uwięzionych przez Blaze, nastolatkę kolekcjonującą konie i kucyki. Pomysłowo została też zrobiona scena, kiedy to Bonnie i Blaze bawią się w ślub kościelny Buzza Astrala i Jessie. Bo Chudy dołączył do pastereczki Bou na sąsiednie podwórko i nie zamierza do niej wracać w poprzedniej części. Dobrze, że ani razu nie padło słowo "wewnętrzny" w określeniu do swoich przycisków. Natomiast to, co mi się nie podobało: brak piosenki "Ty druha we mnie masz", tekstu Buzza Astrala: "Na koniec świata i jeszcze dalej!" i ani razu w tej odsłonie "Toy Story" nie zostaje wspomniane o Andy’m. Szkoda, że tych rzeczy nie było, ale i tak ocena wysoka – 7/10.