@dawidek98
Mi się ten film podobał dużo bardziej od tego całego "Czarnego łabędzia", który jest absolutnie wtórny, nieciekawy, mdły i odpychający. Mima/Rumi to tak naprawdę ta sama osoba – podczas gdy Mima jest na niby gwałcona na planie serialu "Podwójna więź", to Rumi się temu z boku przygląda. Obie kobiety mają identyczny pokój, system operacyjny w komputerze, można by rzec że to prawdziwe rozdwojenie jaźni. Satoshi Kon stworzył swoje opus magnum. A scena pod tirem czy podejrzenie o morderstwo fotografa (podczas gdy nagość, gwałt, przemoc i krew są na porządku dziennym w tym świecie bezprawia) każą mi twierdzić, że to nie jest obraz przeznaczony dla oczu nieletnich. Tym niemniej miłośnikom mocnych wrażeń, polecam tą najbrutalniejszą animację w historii kina, bo najsmutniejsza animacja to niewątpliwie "Grobowiec świetlików". 8/10
Studio Ghibli w swojej wielkiej formie – "Laputa: Podniebny zamek" to film godny polecenia fanom anime. Trzeba przyznać, że wątek miłosny między Sheetą a Pazu jest dużo większy, aniżeli między San a Ashitaką w "Księżniczce Mononoke", bo w "Lapucie" głównych bohaterów więcej łączy niż dzieli. Bardzo mi się podobały sceny, kiedy to Pazu gra na trąbce żeby całe miasto go słyszało, a Sheeta słuchała i natychmiast wpadła mu w oko. Tak samo sceny na Lapucie, gdzie odnajduje ich wojsko i uzurpator, tymczasem główna bohaterka zostaje uwięziona w podziemnym pomieszczeniu, w którym przechowywany jest klejnot o lazurowym kolorze zwany potocznie Kamieniem Dewiacji. No i ta babcia z kilkoma zębami: wprowadza trochę humoru do filmu. Hayao Miyazaki to najlepszy reżyser od anime, jakiego kiedykolwiek Japonia miała. 7+/10
Pierwszy film studia Ghibli, który wypadł w moich oczach doprawdy zjawiskowo. Efekty wizualne, barwni bohaterowie, niesamowicie ukazany świat postapokaliptyczny, w dodatku muzyka (dominuje wokaliza dziecięca, co podnosi wartość tej produkcji). Nausicaa ma dużo poważniejsze problemy na głowie od wchodzenia w związki partnerskie/małżeńskie, jak zwał tak zwał. Najlepsza scena w filmie to ta końcowa, kiedy to tytułowa bohaterka unosi się ponad złotymi polami i plemiona widzą, że zostali uratowani od Ohmów i przyroda zakwita na nowo dzięki niej. Widać, że w japońskich animacjach zamiast na romansie to skupiają się między kobietą a mężczyzną na wspólnym losie, partnerskiej pracy czy głębokim zrozumieniu – co później pokazywał Miyazaki w "Księżniczce Mononoke". W tym miesiącu zacząłem przerabiać sobie anime i azjatyckie kino, muszę przyznać że jestem pod wrażeniem i miło na anime popatrzeć. Także "Nausicaa z Doliny Wiatru" otrzymuje ode mnie ocenę 8/10.
Dopiero teraz, mając prawie 28 lat obejrzałem to dzieło sztuki japońskiego anime. I co najważniejsze – nie było żadnego wątku miłosnego między Ashitaką a San. Każdy wolał pozostać po swojej stronie – nie przytulili się, nie całowali czy nie wpadli sobie w ramiona. Bardzo dobrze, nie każda animacja musi mieć w sobie wymuszony romans czy tani sentymentalizm. A przesłanie czy strona wizualna są zdecydowanie ponadczasowe.
Jeżeli lubisz anime, to polecam Ci tak fajne produkcje jak "Boso przez Hiroszimę", "Grobowiec świetlików" lub chociażby "Księżniczkę Mononoke". Albo, jak masz ochotę zagłębić się w chińską kinematografię, to polecam Ci dwa tytuły: "Zawieście czerwone latarnie" i "Żegnaj, moja konkubino".
Bardzo fajny film chiński, który przenosi widza w świat XX-wiecznych komunistycznych Chin i walki tamtejszej ludności z podłym i nikczemnym ustrojem, który zakazywał wszelkich możliwych rozrywek i sposobów na życie. Taki był Mao Zedong – zły, podły i nikczemny rewolucjonista, dyktator którego portret możemy podziwiać w kilkunastu kadrach tego dzieła sztuki. Gra aktorska zdecydowanie powala, ale najgorzej o dziwo według mnie zagrał Leslie Cheung jako Cheng "Douzi" Dieyi. Z jednej strony fajnie opowiedział historię toczącą się w latach 1924-1977, z drugiej strony ten przesadnie wysoki i zniewieściały głos sprawiał, że bolały mnie uszy od tych jęków w pekińskiej operze. Gong Li jako Juxian bezbłędna! Nawet na polskim festiwalu Camerimage w Toruniu (1993 rok) otrzymał nagrodę Srebrnej Żaby, co jest najlepszą rekomendacją, żeby sięgnąć po monument Chińskiej Republiki Ludowej. Wyśmienite kino, które na zawsze zostanie w pamięci. Bo kto obejrzy "Żegnaj, moja konkubino", ten zawsze będzie do tej wspaniałości powracał. 9/10
Cieszę się, że nie tylko ja to dostrzegam. Tak, to to jest niewątpliwie perełka kina chińskiego, zasłużenie zdobyła międzynarodową sławę.
Bardzo dobre kino chińskie, które pokazuje do czego mogą doprowadzić domowe spiski, dyktatura czy niemożność wyjścia ze swojego rodzinnego miasteczka. Gong Li jako Songlian wypadła tutaj rewelacyjnie (mimo, że nie jestem wcale zorientowany w dalekowschodnich aktorach za bardzo). Podobały mi się też śpiewy jednej z czterech sióstr, które później stają się konkubinami lub żonami. Yimou Zhang stworzył swoje opus magnum w postaci "Zawieście czerwone latarnie" – jest to też jakby nie patrzeć smutny film, bo główna bohaterka jest zmuszona do ślubu z Chen Zuoquianem. Nie trzeba być w czepku urodzonym, żeby wiedzieć iż dożywotnie gniazdownictwo nie przynosi niczego dobrego dla człowieka. Ale za to mamy szczęśliwe zakończenie z gratulacjami od strażnika w dniu ślubu dla pierwszej konkubiny i dzień wcześniej kobiety urządziły sobie ochlaj! Kino dalekowschodnie jest bardzo specyficzne i wymaga zrozumienia. Tak było i w moim przypadku. Ale naprawdę polecam obejrzeć. 8/10
Najlepszy film anime jaki kiedykolwiek powstał. "Grobowiec świetlików" to niesamowicie przygnębiający film, który zostawia w każdym widzu wyryty ślad w pamięci. Coś jak przeszyta rana z wrogiego postrzału. Ta katusza, którą przeżywają Seita i Setsuko nie kończy się nigdy, śmierć była dla dziewczynki wybawieniem od świata, w którym przemoc, zło i nienawiść jest na porządku dziennym. Bardzo mnie wzruszyła scena kremacji Setsuko, wyobraźni gdzie nadal się bawi w swoim schronie i ta końcowa, w parku kobejskim, gdzie Seita razem z nią pilnuje porządku i patrzy w niebo na unoszące się świetliki, które równie dobrze mogą być atomami, z których zbudowani jesteśmy my – ludzie. Tego obrazu nigdy nie powinny oglądać małe dzieci! Radzę, aby zaczekali aż skończą te 16 lat! Tak to zaczepisty film. 9/10
Może nie jesteś wcale fanem anime.
Proszę czekać…