Dawid Burdelak

@dawidek98

Aktywność

Prawdziwe kłamstwa (1994)

O niebo lepsze są "Predator" czy oba "Terminatory".

Szybszy od błyskawicy (1995)

Ja jestem zdania, że nie w każdym filmie dosłownie musi coś takiego wystąpić. Tak też dobrze.

Wideodrom (1983)

Gówno to dla mnie "Pająk" i "Historia przemocy", a nie "Wideodrom", "Mucha" czy "eXistenZ" tego samego reżysera.

Wideodrom (1983)

Jedyne gore jakie mamy, to w scenie śmierci Barry’ego Convexa. Odpowiednio obrzydliwie to wyglądało.

Wideodrom (1983)

Najlepszy film Davida Cronenberga zaraz po "Musze".

Wideodrom (1983)

Bardzo dobre kino Davida Croneberga, które potwierdza już jego wielką klasę. James Woods jako Max Renn, redaktor wideo, który ma w swojej kolekcji kasetę zatytułowaną jak sam film "Wideodrom" i po jego odpaleniu zaczynają się dziać coraz to dziwniejsze rzeczy. Wielkie wrażenie zrobiły na mnie dwie rzeczy: pistolet wyskakujący z ekranu i śmierć właściciela "Spektakularnej Optyki" – Barry’ego Convexa granego przez Leslie Carlsona. Bardzo obrzydliwie, a zarazem efektownie to wygląda. Co ciekawe, sam aktor nie cierpiał fizycznie, bo zamiast niego leżał i wykrwawiał się na scenie manekin. Specjaliści mieli pełne ręce roboty grzebiąc w manekinie, aby jak najwięcej bebechów i guzków wyszło z ciała, dzięki czemu realistycznie to wyszło. Bardzo dobrze też zagrała liderka zespołu Blondie jako Nicki Brand, koleżanka z pracy Maxa. Ogółem całkiem udany i niezapomniany film. 7+/10

Szybszy od błyskawicy (1995)

Nie każdy film ma sprawić, że będzie nas prześladowało tysiąc przemyśleń na temat życia.

Szybszy od błyskawicy (1995)

Poza wyścigowymi popisami Jackiego Chana nic więcej szczególnego w tym filmie nie ma. Ale i tak jestem w miarę zadowolony z seansu, bo chciałem czegoś lekkiego, a zarazem niewymagającego wysiłku umysłowego. Takie produkcje też są potrzebne. Przynajmniej Azjata pokazał się tutaj z niekomediowej strony, jak to miało miejsce dotychczas. Dalekowschodnie "Szybcy i wściekli", ale bardziej charyzmatyczne i mniej przewidywalne. Za to ogromnymi oklaskami przyjąłem scenę napadu ciężarówki na warsztat samochodowy i jak wszystko w nim zaczęło płonąć doszczętnie. To było rewelacyjne! Chociażby za to należy mu się 6/10.

Batman i Robin (1997)

Sam plastik, ale nie oglądało mi się tego źle. Jako parodia Batmana sprawdza się doskonale.

Dirty Dancing (1987/I)

Ja zawsze wolałem "Dirty Dancing" od "The Doors" – ten drugi film z Valem Kilmerem poza wybitną muzyką w zasadzie nic sobą nie reprezentuje.

Proszę czekać…