@dawidek98
Najlepsza komedia z Jimem Carrey. Tyle ode mnie.
Nie rozumiem was, tak przyjemny i miły w oglądaniu film, z niezapomnianymi Eddiem Murphy i Jeffem Goldblumem i wyśmienitym humorem w wykonaniu tego pierwszego przeszedł bez echa?! Co jest z wami ludzie, zaprzestaliście mieć poczucie humoru?! Żart z moczem i herbatką na śniadanie czy hipnoza uczestnika programu G powinny przejść do legendy i być cytowane przez miłośników komedii. Jestem pod wrażeniem tego, jak fajnie został ukazany problem ciężaru życia i samej sławy – mam tutaj na myśli postać Ricky’ego. Naprawdę, to trzeba samemu zobaczyć. Polecam każdemu, nie zrażając się niskimi ocenami. Nie będziecie zawiedzeni.
Boże, co to jest?! Reżyser, aktorzy, a także operator powinni zasiąść do lekcji i pilnie notować w zeszyciku, jak z rozmachem kręcić filmy historyczne, a nie przedstawienia jarmarczne dla kilku imbecyli nieskażonych żadną głębszą myślą.
Ten film to jest totalna parodia! Drewniana gra aktorów, niemiłosierne dłużyzny i fatalna muzyka. Do tego należy dodać nieudolną realizację całości. Taką kaszankę może tłumaczyć niestety niemiecki reżyser oraz niemiecka produkcja – omijać szerokim łukiem.
Świetna kontynuacja. Dużo humoru, ale skok na pontonie bez piwa nie do przyjęcia.
@bodek75 A’la T-800 z pierwszej części Terminatora.
@Chemas Wolę już Żołnierza Przyszłości, aniżeli Żołnierzy Kosmosu, którzy wyszli w tym samym roku. Ten drugi film to dopiero nieprzekonujący.
Kamienna twarz Kurta w tym filmie odpowiada twarzowi Arnolda z Terminatora.
Bardzo dobre i niezapomniane kino science-fiction. Ten film uczy nas, że grzebiąc w swojej przeszłości i próbując naprawiać przykre rzeczy, zmieniasz w ten sposób koleje losu innych ludzi. Także wehikuł czasu jeżeli miałby być kiedykolwiek dostępny dla nas, to w formie ducha – czyli widzimy, ale nie dotykamy. Oglądamy przeszłość, "uczestniczymy w niej", ale fizycznie nas tam nie ma. Tak powinno być. Dennis Quaid i Jim Caviezel może nie zagrali wybitnie, ale widać było u nich zaangażowanie i emocje, starali się i robili wszystko, co mogli żeby nie wypaść sztucznie. Jestem ogromnym fanem fantastyki naukowej, także nie mogłem pominąć takiej perełki w swoim gatunku, jakim jest niewątpliwie ten film.
Fenomenalny serial z niezapomnianymi, a zarazem przewspaniałymi kreacjami Filipa Łobodzińskiego i Henryka Gołębiewskiego. Od razu zyskali moją sympatię w pierwszym odcinku, bo mają taki sam gust muzyczny jak ja. Chodzi mi tu o piosenki "Niepewność" Marka Grechuty oraz "Dom, który mam" Zdzisławy Sośnickiej. Duduś i Poldek zawsze i wszędzie są bardzo kozaccy, a zarazem inteligentni, bo się interesują tym co trzeba i widz może się dużo od nich nauczyć. Na uznanie zasługują sceny na dworcach, kiedy to brakuje im biletów, by odjechać autobusem i kombinują, jak się dostać na przykład "na gapę". Żadnych bluźnierstw i wulgaryzmów w dialogach, co bardzo mi się podobało. Muzyka Jerzego Matuszkiewicza, którą znam od małego. Zawsze wprawiała mnie w pozytywny nastrój i poprawiała mi humor. Adam Bahdaj byłby naprawdę dumny z trzech ekranizacji serialowych na podstawie jego powieści. Alina Janowska też wypadła świetnie – nie świeciła cyckami czy gołym tyłkiem, tylko pomagała głównym bohaterom, wspierała ich i w ostatnim odcinku pochwaliła jednego z nich za uratowanie życia dziewczynce w Międzyzdrojach. Super, że reżyser – Stanisław Jędryka, nawiązał do "Wakacji z duchami", kiedy to Duduś krzyczy w kominie "Przebacz mi, Brunhildo", po czym wiadoma, niepokojąca muzyka w tle i wydostanie się samodzielnie z kominka. Jerzy Turek też brawurowy, kiedy to powtarzał "Słowik to, a nie skowronek się zrywa", w jednym z odcinków. Aż chciałbym czasami dołączyć do tej dwójki i "nielegalnie" podróżować po całej Polsce. Mieszkanie mają w Krakowie, jest gdzie połazić, pozwiedzać, pójść na koncert, spektakl czy dany film lub festiwal. Naprawdę im zazdroszczę. YanYool99, w porównaniu z dzisiejszymi tureckimi pierdołami, czy "M jak Mdłościami" to to jest kino artystyczne. Niech nikogo nie powinna zrazić czerń i biel, bo naprawdę warto i każdemu polecam zapoznać się z tym dziełem sztuki. Chylę czoła przed aktorami, kompozytorem i samym reżyserem. Niejeden dzisiejszy polski film mógłby się dużo uczyć od "Podróży za jeden uśmiech". Uwielbiam!
Proszę czekać…