@dawidek98
Fenomenalny serial z niezapomnianymi, a zarazem przewspaniałymi kreacjami Filipa Łobodzińskiego i Henryka Gołębiewskiego. Od razu zyskali moją sympatię w pierwszym odcinku, bo mają taki sam gust muzyczny jak ja. Chodzi mi tu o piosenki "Niepewność" Marka Grechuty oraz "Dom, który mam" Zdzisławy Sośnickiej. Duduś i Poldek zawsze i wszędzie są bardzo kozaccy, a zarazem inteligentni, bo się interesują tym co trzeba i widz może się dużo od nich nauczyć. Na uznanie zasługują sceny na dworcach, kiedy to brakuje im biletów, by odjechać autobusem i kombinują, jak się dostać na przykład "na gapę". Żadnych bluźnierstw i wulgaryzmów w dialogach, co bardzo mi się podobało. Muzyka Jerzego Matuszkiewicza, którą znam od małego. Zawsze wprawiała mnie w pozytywny nastrój i poprawiała mi humor. Adam Bahdaj byłby naprawdę dumny z trzech ekranizacji serialowych na podstawie jego powieści. Alina Janowska też wypadła świetnie – nie świeciła cyckami czy gołym tyłkiem, tylko pomagała głównym bohaterom, wspierała ich i w ostatnim odcinku pochwaliła jednego z nich za uratowanie życia dziewczynce w Międzyzdrojach. Super, że reżyser – Stanisław Jędryka, nawiązał do "Wakacji z duchami", kiedy to Duduś krzyczy w kominie "Przebacz mi, Brunhildo", po czym wiadoma, niepokojąca muzyka w tle i wydostanie się samodzielnie z kominka. Jerzy Turek też brawurowy, kiedy to powtarzał "Słowik to, a nie skowronek się zrywa", w jednym z odcinków. Aż chciałbym czasami dołączyć do tej dwójki i "nielegalnie" podróżować po całej Polsce. Mieszkanie mają w Krakowie, jest gdzie połazić, pozwiedzać, pójść na koncert, spektakl czy dany film lub festiwal. Naprawdę im zazdroszczę. YanYool99, w porównaniu z dzisiejszymi tureckimi pierdołami, czy "M jak Mdłościami" to to jest kino artystyczne. Niech nikogo nie powinna zrazić czerń i biel, bo naprawdę warto i każdemu polecam zapoznać się z tym dziełem sztuki. Chylę czoła przed aktorami, kompozytorem i samym reżyserem. Niejeden dzisiejszy polski film mógłby się dużo uczyć od "Podróży za jeden uśmiech". Uwielbiam!
Absolutnie mogę stwierdzić, że to jest prawdziwa perełka wśród polskich seriali. Kocham produkcje z okresu PRL-u, bo są dużo ciekawsze, aktorzy lepiej grają, mają fenomenalną wręcz muzykę, człowieka głowa nie boli i ogląda następny odcinek po poprzednim. Wiesław Gołas odegrał swoją rolę życia, uwalniając się od łatki Tomka Czereśniaka z "Czterech pancernych i psa". Podobała mi się fabuła każdego odcinka, która opisywała gotowość i chęć niesienia pomocy biednym i potrzebującym ludziom przez głównego bohatera. Ta produkcja wcale nie zasługuje na zapomnienie. Maciej Damięcki, Wirgiliusz Gryń czy Józef Nalberczak też zagrali wyśmienicie. Idealne połączenie w odcinku 5 skrzyżowania losów Mariana Szyguły z Kargulem i Pawlakiem. Dla fanów tej dwójki sąsiadów ten odcinek to prawdziwa gratka! Podobał mi się też odcinek ze śpiewaczką, która ma naiwne wyobrażenia co do kariery estradowej i jakie koszta oraz presja się z tym wiążą. Wystarczy podejść do tego rekreacyjnie, lub poczekać na swój odpowiedni moment, kiedy jesteś gotowy. Bo ostatnich gryzą psy, jak to śpiewała Maryla Rodowicz. Wątek synusia głównego bohatera, notabene kierowcy ciężarówki w ostatnim odcinku to wprost wymarzone zakończenie serialu. W końcu ma swojego członka rodziny, dzięki któremu może wracać do domu, nie żyjąc tylko i wyłącznie pracą. Wojciech Młynarski zauroczył mnie piosenką o tytule "Absolutnie" przygrywaną w czołówce każdego odcinka, czy jego wersją instrumentalną w tle. Każdy z nas żyje w pędzie i biegu, o tym mówi ta piosenka. Natomiast przesłanie piosenki, jak i samego serialu jest takie, żeby umieć słuchać potrzeb drugiego człowieka i to, co on do Ciebie mówi, bo dzięki radom udzielanym przez pracowników i najbliższych możesz stać się jeszcze lepszym człowiekiem niż jesteś. Arcydzieło polskiego serialu! 10/10 – chapeau bas, śp. Wiesławie Gołasie.
@wazka16 Zgadzam się z Tobą. Od razu widać, że żaden film z Jean-Claude Van Damme nie jest wybitny, a jedynie nadaje się do "puszczenia w tle". I na tym wychodzi wyśmienicie, bo takie filmy też są potrzebne.
Fajna koncepcja scenariusza. Niestety, realizacja filmu nie pozwoliła na pełen sukces.
Bardzo dobry film z niezapomnianymi aktorami, filozofią głównych bohaterów, no i przede wszystkim wiernym odwzorowaniem książki Jamesa Jonesa o tym samym tytule.
Dobre stare kino akcji budzące sentyment do czasów minionych.
Sylvester Stallone jest standardowy, a Wesley Snipes rozwesela. Ogółem nieźle wyszło.
@Chemas Ale nie zaprzeczysz, że są lepsze filmy z Morganem Freemanem. Ten aktor najbardziej mi się podobał w "Skazanych na Shawshank".
Właśnie skończyłem oglądać. Można obejrzeć, ale bez rewelacji.
Podbijam. Bardzo dobry film z mocną dwójką aktorów – mam tutaj na myśli Samuela L. Jacksona i Kevina Spacey. Nadzwyczaj intrygująca fabuła i dialogi sprawiają, że widz ogląda z zaciekawieniem do końca. Niejeden dzisiejszy thriller może mu doskoczyć.
Proszę czekać…