Obejrzałem – dla mnie był to poważny, chwilami brutalny film o konsekwencjach naszych czynów, o śladach jakie zostawiamy i jakie możemy zostawić na życiu innych ludzi. Kiedyś one do nas wracają w tej czy innej formie (karma?). Często jednak przybierają kształty całkiem odmienne od spodziewanych. Tytułowy Robin Hood jest tylko magnesem dla widza. Opis dystrybutora moim zdaniem odbiega od fabuły filmu. Mała Margaret jest córką Małego Johna a nie przeoryszy-cyrulika-druidki. Muzyka przejmująca, folkowa, odrobinę przypominała mi klimat z gry Wiedźmin 3.
odmienność – Właśnie to jest w tym filmie interesujące – odmienność ale jakże swojska. Ku!
Przerażacz – Wizja społeczeństwa i przyszłości ludzkości poraża. Gorsza niż apokaliptyczne wizje końca świata bo bardziej realna. Technologia zaczyna nas wyprzedzać już teraz – kto wie jaki obierze kierunek.
Moja ocena – Nie do końca udana ekranizacja powieści braci Strugackich pod tym samym tytułem.
dałem 8 za tematy muzyczne – Film może nie rewelacyjny ale poprawny z plusem. Czeka się z zainteresowaniem na finał. Pomysł z filmem w filmie też ma swój smaczek.
opinia widza – Boski filmik – takich już się nie tworzy. Pełen wartości, o które tak trudno w codziennym życiu. Polecam.
Proszę czekać…