Typowy horrorek – Dużo drzew, grupka nijakich dzieciaków do bezładnego eliminowania i zjawy do błąkania się w te i nazad aż scenarzysta da im zielone światło.
Nietypowy dla Steve’a Martina. Aktor nie ma przerysowanej roli, humoru jest stosunkowo niewiele (zwłaszcza slapsticku), sporo miejsca dla kryminalnej. + intro!
Liczyłem że będzie oniryczny, wyszedł zwyczajnie sztuczny. Niezły pomysł, dobre charakteryzacje, ale reszta się nie klei.