Nieco "zmierzchowy" w swej przerysowanej formie, tylko że z sensowniejszą parą nastolatków i okraszony całkiem sporą dozą krwi, zgonów i przekleństw.
Gratka dla fanów studia i transakcji biznesowych.
Dokument o odrodzeniu studia Marvel skupiający się głównie na historii przejęć, sprzedawania licencji i negocjacjach z kredytodawcami na tle panującego tymczasowo w firmie stylu zarządzania, podejścia do sprzedawanych produktów i odczuć pracowników w dobie kryzysów, fuzji i reorganizacji.
Spojrzenie o tyle ciekawe, że niemal obdarte z romantyzmu tak często sprzedawanego przez PR-owców wszelkich korporacji – Marvel to biznes i właściwie tylko scenarzyści miewają czasem wątpliwości.
wartość historyczna – nieoceniona, wartość artystyczna – znacznie mniejsza. Strasznie denerwujące dialogi narratorów.
Dobre zdjęcia, udane teledyskowe inscenizacje, cała paleta przywar kojarzonych ze słowem "bollywood" z czego ckliwe wybielenie złodzieja było żenujące.
Dobrze zagrany, dobrze wykreowany klimat, ale w kluczowym momencie zapowiadającym ciężkie wybory… pojawiają się napisy. Dobry wstęp, ale nie rozwinięty.
Urocza, błaha, przyjemna i schematyczna komedia romantyczna. Obejrzałem połowę, więc nie oceniam.
Liczyłem na prostą akcję, ale więcej tu dumania nad pracą, życiem, itd.
Właściwie tylko sceny kaskaderskie i choreografie trzymają przy ekranie.
Wtórny, ale całkiem nieźle wykonany. Fanatycy monster-movies nie powinni jakoś szczególnie żałować (ani obejrzenia, ani przegapienia). Niezły kostium stwora.
Plus za najbardziej ekologicznie uświadomiony czarny charakter w historii kina.
Proszę czekać…